W hotelowym apartamencie, na beżowych sofach ustawionych naprzeciwko siebie, siedziało dwóch mężczyzn w średnim wieku. Przed jednym z nich, na drewnianym stoliku znajdowało się urządzenie rejestrujące przestrzenny zapis. Zimne światło halogenów umieszczonych nad zasłoniętymi kotarami, dyskretnie oświetlało pomieszczenie. Panujące od kilku sekund milczenie przerwało pytanie?

– Czy to wszystko, o czym chciał pan opowiedzieć?

– Tak. Właściwie wszystko. Dziękuję.

– Ja również dziękuję. W takim razie kończymy nagrywanie. – Nadawca pytania sięgnął do mechanizmu skanującego, wyciągnął mikroskopijny czytnik pamięci, który schował do wewnętrznej kieszeni kombinezonu, kontynuując rozmowę.

– Ma pan przy sobie pozwolenie, które przesłałem do okazania służbom w razie kontroli, zanim dotrze pan do domu?

– Mam. Z pewnością nie będę miał problemów z powrotem do domu. Czy… czy mogę zadać panu jedno pytanie? Mężczyzna o jasnych, długich włosach spuścił wzrok.

– Proszę pytać panie Reno.

– Czy inni ochotnicy są tak samo źli jak ja?

– Proszę wybaczyć, ale obowiązuje mnie dyskrecja, jaką i panu obiecywałem. Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że mimo ogromnych różnic i dysproporcji w podejściu do życia, łączy was kluczowy powód spotkań ze mną. To narastająca samotność, oraz pragnienie akceptacji. We współczesnym świecie brakuje naturalnych więzi i relacji międzyludzkich, a to generuje destrukcje, dewiacje i śmierć. Zanikają wartości, których nie da się sztucznie wytworzyć, ani niczym innym zastąpić, a to z każdym rokiem pogarsza sytuację.

– Czy mamy jakąś szansę, żeby to zmienić?

– Niestety jeszcze nie wiem, ale bardzo mi zależy mi na poznaniu odpowiedzi i zatrzymaniu tego błędnego koła.

– Jeśli pan ją znajdzie proszę o mnie nie zapomnieć.

– Oczywiście. Ma pan moje słowo.

Mężczyźni dyskretnym skinieniem głowy pożegnali się bez słów, po czym niższy z nich wszedł w jasne światło korytarza, zamykając za sobą drzwi.

***

    Od ponad kwadransa, w ciemnym zaułku, centralnej dzielnicy miasta stała postać, obserwująca bramę, w której zniknął mężczyzna. Podążała za nim drugi dzień, trzymając się w bezpiecznej odległości. Czas na zakończenie zlecenia dobiegał końca, a okoliczności nadal nie pozwalały zbliżyć się do celu i sfinalizować zadania.

Nad głowami przechodniów, co jakiś czas przelatywały patrole bezpieczeństwa, oświetlając przestrzeń pomiędzy niebem, a betonową pajęczyną wieżowców. Padał ciepły, czerwcowy deszcz, który oczyszczał miasto z gęstego smogu i zmywał z rozgrzanych ulic nagromadzony pył.  Dochodziła druga w nocy, jednak w stolicy panował wyjątkowy ruch i zgiełk spowodowany panującymi zasadami. Pomiędzy pierwszą, a trzecią nad ranem, władza Lazardy zezwalała na korzystanie z ziemskiego powietrza wszystkim jego mieszkańcom. W tym czasie wolno było opuścić klimatyzowane pojazdy, budynki i sztuczne tunele. Tylko przez te dwie wyznaczone godziny, każdy mógł przebywać na zewnątrz, bez zbędnego tłumaczenia, przepustek i pośpiechu. Przez pozostałą część doby trzeba było mieć konkretny powód na wyjście.

Od 2030 roku, mieszkańcy ostatnich Metropolii, zostali zobligowani do przebywania w filtrowanych syntetycznie wnętrzach. Zmuszeni do alienacji ludzie, coraz mocniej uzależniali się od wirtualnego świata i życia za pośrednictwem nowoczesnych urządzeń. Pory dnia przestały mieć znaczenie. Dzień i noc straciły swój naturalny cykl, będąc niekończącym się ciągiem mijającego czasu. AI była się w większości jedynym kontaktem z innym istnieniem. Wygodnym i łatwo dostępnym, jednak sztucznie wykreowanym… a w  konsekwencji potęgującym samotność…

*


   Mężczyzna, który zniknął w bramie, od pół roku wypełniał obowiązki tajnej, rządowej misji. Jej celem było zebranie informacji o jakości współczesnego życia bezpośrednio od mieszkańców ostatnich miast. Na  spotkaniach z ochotnikami, którym gwarantował dyskrecję, rozmawiał o ich obawach, kłopotach i monitorowanej, ograniczonej codzienności. W zamian gwarantował im dyskrecję i pomoc w załatwieniu spraw, z którymi się borykali. Czasami były to kłopoty finansowe, innym razem dotyczyły konfliktu z prawem, czy innymi ludzmi.

Rząd od wielu lat nie radził sobie z problemami społecznymi. Mimo stabilizacji planetarnej ludzie zaczęli zwalczać sami siebie. Na coraz większą skalę rozprzestrzeniały nielegalne procedery i akty samozniszczenia.

Media od dawna publikowały sprzeczne raporty na ten temat. Jedne za główne powody takich zachowań człowieka podawały wpływ środowiska i liofilizowanej żywności, drugie przekonywały o katastrofalnych skutkach depresji i niezliczonych fobii, zatruwających cały organizm, a jeszcze inne spekulowały o wpływie innych cywilizacji. Postanowiono poznać, które są prawdziwe, powołując do tego misję bezpośrednio podlegającą pod Prezydenta Prezydentów, który po szczegółowych obradach wraz z pozostałymi przedstawicielami władzy wytypował do tego zaufanego kandydata.

*

Nieprzerwanie podobny dystans dzielił śledzącą sylwetkę, od mężczyzny w matowym, czarnym kombinezonie, który po wizycie w hotelu na godziny zbliżał się do dzielnicy rządowych siedzib. Dochodziła trzecia nad ranem, a  to oznaczało spore utrudnienia w podążaniu za celem. Mundurowe patrole bardzo restrykcyjnie sprawdzały mieszkańców, którzy poza wyznaczonym czasem pozostawali na zewnątrz. Jedynie politycy, lekarze i turyści z innych galaktyk, mogli przez całą dobę korzystać z otwartej przestrzeni. Ci ostatni przynosili Metropolii ogromne zyski, więc ich obecność traktowano bardzo wyjątkowo.

Dwie minuty przed trzecią, postać podążająca za celem, ubrana w długi, obszerny płaszcz, poczuła wibrację na skroni, oznaczającą oczekującą rozmowę. Cofnęła się za róg najbliższego budynku i potwierdziła opcję połączenia głosowego na klawiaturze pulsującej pod skórą nadgarstka.

– Tak panie Pitt? –padło ciche pytanie.

– O 3.30 cel będzie w punkcie X. Pamiętasz gdzie to jest? – Z zamontowanego w uchu głośnika wypłynął chrapliwy głos adwersarza.

– Tak, pamiętam dokładnie.

– Poczekasz, aż wyjdzie z budynku i zakończysz zadanie. Nie mamy więcej czasu.

– Oczywiście, rozumiem.

– Mam nadzieję. – krótkie zdanie z drugiej strony przerwało rozmowę.

Postać zasłoniła całkowicie twarz kapturem i ruszyła szybkim krokiem za oddalającym się mężczyzną, aby wykonać zadanie, a tym samym dotrzymać warunków umowy.

**