Dwie kobiety  w średnim wieku stały przed witryną księgarni wpatrzone w spis poczytnych książek.

– Blueps  Book , Orangepo  Book, Redlzew Book, Goldkowin Book – czytała na głos dziewczyna o bladych policzkach pokrytych brązowymi piegami.

– A nasza? Jest?! – z niecierpliwością spytała właścicielka ogromnych słonecznych okularów, chociaż marcowe słońce w większości siedziało obrażone za chmurami.

– Tutaj nie widzę. Pewnie zapomnieli wyłożyć.

W środku sklepu między wysokimi regałami krążyło kilka osób. Z głośników sączył się Nocturne op. 9 No 2 – ulubionego pianisty Narodu. Za ladą z przezroczystej niebieskiej plexy stał niski, krępy mężczyzna w marynarce i wełnianym berecie z logo sieciówki, największych księgarni w kraju. Od kiedy wprowadzono zakaz jakichkolwiek publikacji ,,nie papierowych’’ księgarnie potroiły swoje zyski. Zezwolenie Prezydenta Prezydentów z 02.02.2022 roku na monitorowanie wszelkich urządzeń, dostęp do rozmów, kamer i posiadanych plików spowodowało, że mało kto korzystał z Internetu. Ludzie zaczęli jak za dawnych czasów spotykać się na jawnych kompletach i wspólnie odczytywać dzieła wybitnych twórców, czy kontemplować muzyczne standardy.

Kobiety podeszły do sprzedawcy, który odłożył trzymaną  w dłoniach broszurę i dość flegmatycznie, ale uprzejmie zapytał:

– W czym mogę pomóc?

– Czy jest Rainbow Book?– powiedziała ściszonym głosem kobieta, która mimo wejścia do pomieszczenia pozostawała w przeciwsłonecznej ochronie oczu.

– Rainbow Book? – mężczyzna niemal wykrzyknął tytuł książki, co zainteresowało pozostałych klientów, którzy oderwali się od swoich poszukiwań.

– Tak. Możemy prosić dwa egzemplarze?

Mężczyzna bez słowa podszedł do mikrofonu znajdującego się po lewej stronie lady. Wyłączył pianino, które dzwięczało w tle i za moment 3 piętra sklepu wypełnił wrzask z rozmieszczonych między regałami głośników:

– Sprzedawca numer 6 proszony jest o przyniesienie na parter dwóch egzemplarzy Rainbow Book wraz z odpowiednimi formularzami oświadczeń przynależności.

– Czy to konieczne? Musi pan informować wszystkich o naszym wyborze?

– Takie są procedury. Nikt panie nie zmusza do zakupu. Więc ma być sprzedaż, czy nie? – mężczyzna nie starał się nawet być minimalnie miły.

– Wera, daj spokój. Wypełnimy to, kupujemy i spadamy. Szkoda nerwów. Masz inne wyjście? Zawsze marzyłaś, żebyśmy spędziły naszą rocznicę w górach. Wreszcie po tylu latach udało nam się dostać urlop. Lepiej wiedzieć jednak co nas tam czeka, wiec luz. Zaraz będzie po wszystkim.

– Wiem, ale nic mnie tak nie wkur… jak ta chora dyskryminacja i upodlenie. Jakbyśmy były trędowate. Całe życie musimy być we wszystkim lepsze, żeby się odpieprzyli, a i tak musimy się stosować do tych debilnych mapek.

– Pomyśl po urlopie o wyjeździe. Moja rodzina z Niemiec zaprasza nas od lat.

Do mężczyzny podeszła dziewczyna w czerwonej sukience i niebieskim berecie z logo księgarni i położyła na ladzie dwie książki z tęczowymi okładkami i formularze.

– Proszę wpisać swoje dane. Od kiedy panie są razem, gdzie się wybierają… na jak długo… jakim środkiem transportu, czy jest zabezpieczenie finansowe, poręczenie innych osób w razie kłopotów i kogo powiadomić w razie potrzeby. Tak. A tu proszę się podpisać. Jeszcze tylko sprawdzę, czy weryfikacja przebiegła pomyślnie i mamy zdjęcia pań w systemie. Momencik… Są. Zatem to wszystko. Karta, czy gotówka.

– Karta.

– Ok. karta. Zgadza się. Transakcja zaakceptowana.

Kobieta włożyła ponownie okulary przeciwsłoneczne na nos. Schowała książki do plecaka i rozejrzała się w koło. Wszystkie obecne w Sali oczy utkwione były w nią i partnerkę. Jeszcze zanim wyszły usłyszały jak oparty o laskę dziadek pouczał kilkuletniego chłopca: – Zobacz Andrzejku, jaki to wstyd i hańba. I jeszcze się afiszują razem zamiast zapaść się pod ziemię!

pobrane