*

 

Na korytarzu stała filigranowa dziewczyna w śmiesznym płaszczyku, jakby uszytym z 10 par niepotrzebnych dżinsów. Długie włosy, związane w koński ogon w kolorze pomarańczowej czerwieni, potwierdzały moje przypuszczenie, że osoba stojąca przede mną to Marta Pawlak, do której z ,,poprzedniego życia’’, którego nie znam napisałam ostatnią wiadomość.

– Siema Wariatko! – zadzwięczała swoim wesołym głosikiem wchodząc do przedpokoju i zamykając za sobą drzwi.

– Serio tu nikogo nie ma?! Czy odebrałaś zaraz po wyjściu kolejnego akrobaty. – ze słów Krejzolki mogłam wywnioskować, że moje życie erotyczne po pierwsze nie jest nudne, a po drugie nie jest żadna tajemnica.

– Nie i nie było! W klubie były same  nudne ciapki. Wypiłam kilka drinków, byłam zmęczona i spałam do 16. Tyle.

– Dziwne… – Marta lustrowała mnie ciekawie swoimi okrągłymi, niebieskimi oczętami.- Wyglądasz na mega zmęczoną, jakbyś oka nie zmrużyła, ale skoro nie chcesz nic mówić, to może to coś poważnego?? Hahaha!! Vivi będzie mieć chłopaka!! Vivi będzie mieć chłopaka!! – dziewczyna zaczęła wykrzykiwać jakieś brednie, a mnie pewnie ze stresu puściły nerwy.

– Przestań! – krzyknęłam. Skoro mówię, że wróciłam sama to tak było! – Marta zamilkła natychmiast, ale na jej twarzy pojawiło się niemałe zaskoczenie. – spoko Vivi. Co z Tobą? Żartuje przecież. Zawsze z Koloru wracałaś z mega przystojniakiem i nigdy ich tam nie brakowało, ale luz, nie moja sprawa. Nie chcesz mówić, to koniec tematu. – Chyba przesadziłam, bo dziewczyna wyglądała na zmieszaną, a rozmowa utknęła w martwym punkcie.

– Marta. Nie za dobrze się dziś czuje. Przepraszam. Luz. Serio. Przecież nie mam przed tobą tajemnic, a jak poznam księcia to pierwsza się o tym dowiesz. – siadłam przy biurku i uruchomiłam komputer.

– No wiem, wiem. Już ok. Znam twój stosunek do kolesi od lat. Są dla ciebie tylko użytecznymi narzędziami do sypialni, ale kto wie, może kiedyś się to zmieni. Ja tam trwam przy moim Romeo od 4 lat. Zmiany i nocne akcje są nie dla mnie. Patrzyłaś na te materiały do zaliczeń? – Krejzolka siadła przy mnie i obie wpatrywałyśmy się w monitor, który miał pewnie przed nią mniej niewiadomych, niż przede mną.

– O! To otwórz! – moja pomocna Krejzolka wskazała folder ,, wirtualna przestrzeń’’. – Dobra, teraz folder ,,last 12’’, ok…. i to… Eh… Nic nie tknęłaś!??! Kurwa! To jak chcesz zatem to jutro oddać?? W południe mamy mieć wydrukowane pliki i czekać pod gabinetem na wyrok.

-Co… co trzeba zrobić – kompletnie nie wiedziałam jak się zachować. Na monitorze pojawiła się jaskinia składająca się z kilku oświetlonych grot. Na podłodze oraz na przymocowanych do sufitu stalowych linkach znajdowały się kolorowe obrazy. Gdzieniegdzie stały kwadratowe szklane gabloty wypełnione biżuterią. Przy wejściu umieszczona była przezroczysta lada imitująca naturalne przejście stalagmitowo stalaktytowe, a do jej prawej części przymocowany został 5 cm stalowy blat, wiszący nad podłogą. Liczne punkty świetlne skierowane były na eksponaty. Posadzka z metalicznej żywicy dyskretnie połyskiwała.

– Musisz dopracować struktury ścian, aby wyglądały bardziej naturalnie, bo teraz trochę słabo to w tym świetle wypada. Brakuje ci dwóch obrazów, które mam nadzieje skończyłaś, bo uparłaś się je tu zaprezentować i chciałaś dla kontrastu nowoczesnego oświetlenia punktowego, podwiesić te 3 kryształowe,  66 ramienne żyrandole – ,,Elite Bohemia’’ . – Marta opowiadała dalej, a ja przyglądałam się niesamowitej przestrzeni, która miała być pierwszą galerią sztuki na świecie, zrealizowaną  w Andaluzji.

– Vivi, nie możesz tego spaprać!! Pracujemy nad tym od kilku miesięcy! Projekt został już zatwierdzony przez naszą i ich uczelnie. Chyba nie muszę w kółko przypominać jaka to dla nas szansa?!

– Nieee… – wpatrywałam się w projekt poznając go kawałek po kawałku i nie mogłam uwierzyć, że uczestniczę w czymś tak niesamowitym. Jeszcze wczoraj włóczyłam się samotnie w deszczu, nie widząc dla siebie żadnych perspektyw, a tu…

– Vivi kurwa! Słuchasz mnie?! Dochodzi 19! Ja pierdole! Miałaś wprowadzić te zmiany wczoraj przed wyjściem! Co z Tobą!!! – dziewczyna nie żartowała. Była dobrze wkurwiona, więc musiałam zawalić coś na serio poważnego. Znałam 3D Maxa. W ,,poprzednim życiu’’ kilka lat spędziłam na modelowaniu apartamentowców dla bogatych developerów. Nieco inna branża, ale może wystarczy.

– Przepraszam Marta. Nie mam nic na swoje wytłumaczenie. Posiedzę do rana i zrobię wydruki do południa. Gdzie masz te poprawki? – dziewczyna bez słowa ściągnęła z chmury potrzebne materiały, a potem wprawnie w pliku pojawiło się kilka zmian, które najwidoczniej leżały po jej stronie.

– Masz! Zrobiłam swoje, ale ty wkurwiłaś mnie na maxa. To też moja szansa! Twoje dymanie kolesi miało z tym nie kolidować! Obiecałaś!

– Dam radę. – przerwałam jej kolejny wybuch złości. – Mamy gdzieś opis tego? Specyfikację?

– Serio o to pytasz?! – kilka kliknięć i na pulpicie pojawiło się to co było potrzebne do dokończenia projektu. – Tu! Vivi! Tu!! Ogarnij się. Serio. Jak dla mnie na dzisiaj starczy. Tu masz maila do kolesia, który robi wydruki 24 na dobę. To blisko mnie. Odbiorę, jeśli je skończysz przed południem. Nara! Trafie do wyjścia.

– Nara. – odpowiedziałam i pożegnało nasze spotkanie głośnie trzaśnięcie drzwiami.

– Hmm… Ja pierdolę. Dobra akcja… Asp, projekt, Marta… – szeptałam wpatrując się w monitor. Wszystko wydawało się szalone i nierealne. Jak sen, z którego zaraz się obudzę, w lustrze w łazience przywita mnie spuchnięta twarz, a na biurku będą się piętrzyły rachunki, bo ostatnio byłam tylko freelancerem na marne zlecenia. W tej branży mój wiek nie był atutem.

Do północy czytałam wszystko to, co powinnam wiedzieć, aby skończyć projekt. Byłam ciekawa czy podołam i zrobię to tak jak powinnam. Wzięłam myszkę do ręki i zaczęłam pracę nad zmienianiem brył kawałek po kawałku, punkt po punkcie. Po kilkunastu minutach widziałam już, że potrafię to robić. Tekstury, modelowanie, oświetlenie i rendering. Szło sprawnie. Na szczęście ,,poprzednia Vivi’’ skończyła obrazy, które znalazłam poukładane za sztalugami. Ostatnie poprawki zrobiłam przed 9 rano. Przygotowałam pliki cada i rendery do wydruku. Na podany adres wysłałam materiały z opisem czego potrzebujemy. Zanim poszłam pod prysznic na telefonie znalazłam Krejzolke – ,,Wszystko gotowe. Wydruki będą przed 11. Widzimy się na miejscu’’ . Po odpowiedzi ,,Zabiję cię! Nie zmrużyłam oka. Oby nam się udało. Seeyouu’’ – odkręciłam gorąca wodę.

*