„Bądź wytrwały i bez przerwy potrząsaj drzewem, a zawsze z niego coś spadnie”.

Przysłowie indiańskie

Mając w pamięci to i inne przysłowia potrząsam konsekwentnie drzewem w nadziei na owoce, których pragnę i na które czekam. Telepię uporczywie gałęziami, nie omijając nawet tych najwyższych. Podskakuję i docieram do pochowanych i niedostępnych zakamarków rośliny wierząc, że zaciętość i wytrwałość nagrodzi mnie wymarzonymi darami.

Trwanie konsekwentnie przy swoim stanowisku nie jest łatwe. Niezłomność przy podjętych decyzjach wymaga od człowieka siły, spokoju i cierpliwości. Naprawdę trzeba niejednokrotnie zaciskać pięści, aby nie porzucić postanowień. Zagryzać wargi do krwi, kiedy sprzysięga się przeciw nam w drodze do celu, co tylko może. Wiatr wieje w oczy z niespotykaną siłą, pomagając sobie piachem i kamieniami. Ulewa stara się zniechęcić i przegonić spod drzewa, którym nie przestajemy trząść nawet, gdy niebo ciska piorunami.

Niejedna osoba, gdy robi się trudno czy niebezpiecznie, porzuca swoje marzenia. Kapituluje i ze zwieszoną głową odchodzi od drzewa z pustymi rękami. Odchodzi zrezygnowana i słaba. Zła na los, że nie doczekała się upragnionego urodzaju. To drzewo marzeń i celów jest wyjątkowe. Nie jest podporządkowane następującym po sobie cyklom czy porom roku. Jest nieprzewidywalne w swojej własnej mocy i decyzji. Powiązany z nim człowiek nigdy nie wie, kiedy owoc spadnie w jego wyciągnięte dłonie. Czasem darczyńca daje sygnały. Wypuszcza liście, barwi koronę pąkami, a potem pozwala kwiatom roztaczać elektryzującą woń. To są momenty, kiedy jest się już blisko celu. Niejednokrotnie w chwili, kiedy kwiaty miały przemienić się w owoce i nagrodzić wytrwałego wędrowca, nadciąga huragan i niszczy wszystkie delikatne płatki, rozrzucając je po dalekich krainach. To znak, że z człowiekiem o pień drzewa oparła się w oczekiwaniu pycha, lenistwo, bądź chytrość. Dosiadła się do niego zawiść albo obłuda, a on pozwolił na to, sprowadzając na swoje barki gniew drzewa.

Po takim skarceniu wielu ludzi się poddaje. Złorzecząc na karę, jaką wymierzyła natura, porzuca swoje zajęcie, tym samym odbierając sobie szansę na nagrodę. Opuszcza swój posterunek, myśląc, że błędnie wybrał drzewo i pędzi w poszukiwaniu innych gałęzi do potrząsania. Naiwny człowiek nie docenia mocy roślin, które potrafią się ze sobą komunikować i przekazywać wieści o jego wytrwałości i zaciętości. Nie lubią jak trwanie przy swoim jest tylko krótkotrwałym czasem. Nagradzają cierpliwe istnienia, które niestrudzenie i nieustępliwie wierzą w otrzymanie nagrody. Doceniają silną wolę i konsekwencję, która jest czasem okupiona trudami. Natura sprawdza, czy potrząsający gałęziami jest gotowy na owoce. Patrzy, jak znosi choroby po zimnych, deszczowych nocach. Obserwuje jego zachowanie, kiedy długo nie ma nawet zielonego listowia, co oznacza, że do otrzymania daru jest jeszcze daleko. Wsłuchuje się w rozmowy, jakie prowadzi z innymi ludźmi, którzy często nie rozumieją jego trwania pod badylami i namawiają do wybrania innego obiektu zainteresowania. Wskazują mu bardziej korzystne miejsca, demotywując często zasmuconego marzyciela.

Miałam różne przygody z własnymi drzewami. Zdarzyło mi się zrezygnować i już nigdy nie osiągnąć pewnych zamierzonych celów. Bywało, że porzucałam wybory ze zniechęcenia

i słabości. Nie wytrzymałam cierpliwie trudnych momentów. Zabrakło mi siły i odwagi na to, aby uparcie wierzyć. Wiele marzeń straciłam. Na wiele jest już za późno, bo pewnych owoców już nie otrzymam.

Wiele drzew obrodziło. Nagrodziło mnie za cierpliwość i niezłomność. Obdarowało spełnieniem, czasem miłością, innym razem upragnionym widokiem czy wyczekiwaną emocją. Nie słuchałam wtedy podpowiedzi i rad. Wrzeszczałam w deszcz czy zawieję słowa: „że to, co najlepsze nie przychodzi łatwo”, a „odważni są zawsze uparci”

… Chciałam być uparta… Nie potrzebowałam niczyjego potwierdzenia logiki i sensu wyboru. Mimo, że było ciężko i brakowało sił, było warto. Gdy wieje wiatr i trzęsę się z zimna, marzę z całych sił o słonecznym, bezchmurnym niebie.  O ciepłych promieniach i cudownym ciężarze owoców. Niosąc je uważam, aby  ich nie uszkodzić, gdyż myślę o tych…

… z którymi chcę się nimi delektować…

TREE OF TIME

Obraz Tomasz Alen Kopera