Plany na Wielkanoc  snute były od dawna. Lenistwo chciało jak najlepiej ugościć przyjaciół w nowym domu, wybudowanym na wielkiej polanie, pośrodku pachnącego paprociami lasu.  Tylko Nieczystość zwlekała z potwierdzeniem zaproszenia. Reszta grzechów ochoczo przystała na propozycję i postanowiła zasiąść do wspólnego śniadania w niedzielny poranek 1 kwietnia.

Złość , tak się cieszyła na pobyt w tym bajkowym miejscu, że przyjechała  już w wielką sobotę – by pomóc Lenistwu w przygotowaniach. Słynęła ze swojej łagodności i predyspozycji do rozładowywania zbyt gorących emocji. Jej kojący, spokojny głos, niejednokrotnie godził zwaśnione strony. Chciwość obiecała zrobić wszystkim niewielkie zajączkowe niespodzianki, a Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu zapowiedziało, że jest na diecie i przybędzie z własnym prowiantem. Nieczystość jechała prosto z pielgrzymki. Pycha uprzedziła o swojej depresji.  Z kolei Zazdrość, która była uważana za milczka i altruistkę – obiecała wyjawić przy stole jakąś tajemnicę.

*

Lenistwo miało ręce pełne roboty. Jako jedyne z tego grona zawsze garnęło się do pracy i nigdy nie narzekało na zmęczenie, czy inne niedyspozycje. Od wielu dni dopracowywało każdy element spotkania, chcąc swoich gości przyjąć w miłej atmosferze, ale i zaskoczyć kulinarnymi specjałami. W sobotę ucieszyło się na przyjazd  Złości i razem w przyjaznej atmosferze przygotowywały niedzielne specjały. Złość, nucąc pod nosem ulubione piosenki ,,Weekedu”, uśmiechała się do zaciekawionego słońca, dopieszczając kolorową papkę.

– Słuchaj Kochana, co dodać do tej sałatki, bo wydaje mi się nieco mdła? Złość kolejny raz kosztowała zawartość miski, w której kotłowała warzywa.

– Zapomniałaś o tuńczyku. – Lenistwo z kolei dosypywało majeranku do wielkiego gara z żurkiem, które było jej popisowym daniem wielkanocnym.

– Jak myślisz, co Zazdrość ma nam do powiedzenia? No faktycznie zapomniałam o rybie. Dziękuję.

– Nie mam pojęcia, dawno się nie widziałyśmy. Kilka tygodni temu dzwoniło Nieumiarkowanie w Jedzeniu i Piciu, które poza utyskiwaniem na swoją wagę i omawianiu kolejnych prób pozbycia się niechcianego balastu – wspomniała jednak, że Zazdrość chce zmienić całe swoje życie. Nic więcej nie wiem. Zresztą nie chciałam wypytywać niegrzecznie. Dowiemy się pewnie jutro o co chodzi.

– Trochę martwię się depresją Pychy. Wiesz jaka ona jest wrażliwa. Jak przejmuje się wszystkim. Jak stara się za wszelką cenę być pomocna i uczynna. A inni to wykorzystują.

– Wiesz dobrze jaki jest ten świat. Im jesteś lepszy tym cię szybciej zadepczą, a Pycha ostatnio smutna taka i milcząca… Naprawdę się martwię o nią. Niknie w oczach. Eh

– Masz racje. Też zauważyłam, że ostatnio zaczyna stronić od towarzystwa. Taka jest zamknięta, jakby chciała zniknąć. Starałam się ją jakiś czas temu wyciągnąć na jakieś zajęcia. Ba nawet chciałam z nią pojechać na deskę, bo wiem, że lubi sporty zimowe, ale odmówiła. Właściwie to wykręciła się jakimś przeziębieniem. Bez sensu, że odpuściłam zamiast po nią pojechać i wsadzić do auta.

– Jakie dania chcesz jeszcze teraz przygotować, żebyśmy na rano były gotowe?

– hmmm… – Lenistwo omiotło wzrokiem kuchenny blat i porozstawiane na jego wszystkich możliwych miejscach garnki, miski, deski i kilogramy jedzenia

– Myślę, że mamy co robić do wieczora. Potem jeszcze posprzątam na dole i przygotuję Wam wszystkim pościele i ręczniki. Jak będziesz miała ochotę to napalimy sobie wcześniej w kominku, będzie nam przyjemniej, bo noce są tu w lesie jeszcze chłodne.

– Oooo z przyjemnością. Uwielbiam takie chwile, kiedy można popatrzeć spokojnie w ogień, nigdzie się już nie spieszyć, a delektować tu i teraz – tym bardziej w twoim towarzystwie moja droga.

Tak też zrobiły. Rozmawiały, gotowały, doprawiały specjały, a ogień w kominku co jakiś czas strzelał wesoło kolorowymi iskierkami w górę. Przed północą zmęczone Lenistwo skończyło przygotowania.  Sprawdziło, czy Pycha śpi i samo udało się na spoczynek.

*

W niedzielny poranek, na polanie, od rana panował wyjątkowy ruch, który zaciekawił mieszkańców lasu. Nawet paprocie pachniały intensywniej, wiercąc się na swoich pozycjach. Chciwość przyjechała, gdy Lenistwo brało kąpiel, wiec razem ze Złością, szybko pod wielkim stroikiem z jajkami, upychały prezenty dla pozostałych przyjaciół.

Zasiedli zgodnie o 10, po uprzednim podzieleniu się święconką.  Lenistwo zaskoczyło zebranych bogactwem potraw, co martwiło Nieumiarkowanie, które przysięgało zostać na diecie. Po degustacji kilku potraw, Chciwość wstała od stołu, aby rozdać upominki, które tradycyjnie, były zbyt kosztownymi prezentami. Przyjaciele wiedzieli jednak, jak wielką radość sprawia jej możliwość obdarowywania, nawet, jeśli jest to ponad jej możliwości.

– Nie martw się Nieumiarkowanie – proszę to prezent dla Ciebie – Chciwość wyciągała kolejną paczuszkę.

O matko!!! Karnet na miesiąc na Krecie na fit wyjazd z Lewandowską!! Dziękuję! To musiało kosztować majątek.

– Dostałam ten wyjazd w dobrej cenie. Biuro dopiero dołożyło do oferty wyjazdy z dietetykami i trenerami. Chcą sprawdzić jak zostanie to przyjęte przez klientki- wiec uwierz mi, że cena była bardzo kusząca. Po powrocie po prostu zdasz nam relacje.

– …a to dla Ciebie kochane Lenistwo. Kolejny raz zorganizowałaś nam cudowne święta, a potrawy jakie tu serwujesz – są na najwyższym poziomie. Dziękujemy i chociaż troszkę chcemy się do tego przyczynić tym upominkiem. – Mówiąc do Chciwość wyciągnęła wepchnięte najdalej ogromne pudło.

– Kenwood Cooking Chef – Lenistwo odczytało z kartonu – jak dziecko z elementarza. – No Oszalałaś!!!! Przecież to kosztowało majątek!

– Spooookooojnie. Będziesz miała dużo zamówień od nas, więc każdy skorzysta:).

*

Po obiedzie przyjaciółki postanowiły pospacerować po lesie, tym bardziej,  że wiosenna aura zapraszała do obcowania z naturą. Nieumiarkowanie było złe na siebie, że tak niefortunnie postanowiło się odchudzać, chociaż wataha przekonywała, że zdecydowanie nie potrzebuje aż tak rygorystycznych postanowień. Swoją agresję wyładowywało na mijanych gałązkach i napotkanych kamyczkach. Zazdrość postanowiła wyjawić swoją tajemnicę. Skrywanym sekretem okazała się decyzja, nad którą od dawna debatowała Pani wielkiego serca. Postanowiła poświęcić się pracy w hospicjum i wszystkie posiadane dobra, rozdać potrzebującym. Pycha, głośno wyraziła swój podziw i mocno przytuliła wielkoduszną przyjaciółkę.

W miłej atmosferze wrócili na kolację, upiększając atmosferę kominkowym ogniem. Złość martwiąc się o Pychę, łagodnie namawiała ją na zwierzenia, a Lenistwo nie przestawało donosić gościom coraz to smaczniejszych pyszności. Nieczystość opowiedziała o swojej fascynacji wiarą i oddaniu się w opiekę opatrzności. Po świątecznej kolacji pożegnała się czule z pozostałymi biesiadnikami i ruszyła w drogę do Tybetańskiego Zakonu, chcąc zgłębiać wiedzę dostępną dla nielicznych.

Pycha, po kolejnej porcji ciasta, upieczonego przez pracowite Lenistwo, postanowiła przyznać się przyjaciołom do swoich słabości i prosić o radę. Pycha od dawna borykała się z depresją, która miała swoje podłożę w wymyślonych kompleksach i przerysowanych wadach. Stroskani słuchacze zapewniali, że nie ma powodów do takiej samooceny, ale zgodnie postanowili, że będą nad tym wspólnie pracować. Trochę oponowało agresywne Nieumiarkowanie, ale Złość łagodnie zażegnała nieporozumienia.

Lenistwo przygotowało gościom pokoje do spania. Krzątając się sprawnie po salonie – to dokładało drewna do kominka, to podawało kolejne porcje pyszności, to dolewało do kieliszków wino. Złość łagodnie się uśmiechała. Przyjaciele znali się od lat. Lubili swoje towarzystwo i mimo różnorodności charakterów, potrafili zgodnie i przyjemnie spędzać czas. Uzupełniali się swoimi wadami i zaletami, akceptując swoje dziwactwa i przyzwyczajenia.

*

Chciwość, zanim rano wyjechała, obdarowała jeszcze zebranych biletami na koncert Kings Of Lion, gratką każdego melomana. Pycha, z lepszym nastawieniem wsiadła do porannej taksówki, a Lenistwo obdzieliło gości specjałami na kolejne dni, które sprawnie popakowało w pojemniczki. Złość ściskała się ze wszystkimi ocierając dyskretnie łzy ze wzruszenia. Zazdrość miała w oczach blask radości, widząc szczęśliwe Grzechy Główne, które nie mogły się rozstać, przedłużając jak tylko się dało, pożegnanie.

To były udane święta. Dały Przyjaciołom wiele radości i pozytywnych myśli. Nowych sił na kolejne dni. Następną Wielkanoc postanowiła zorganizować Chciwość. Lenistwo obiecało we wszystkim pomóc, bez jakichkolwiek sprzeciwów. Czy Nieumiarkowanie dalej będzie przestrzegać diety? Jeszcze nie wie.  Złe i naburmuszone zapakowało się do swojego pojazdu. Lenistwo jeszcze długo po odjeździe Grzechów, stało na polanie oblanej słońcem…

… wdychając woń wścibskich paproci…

IMG_2854