Bóg od jakiegoś czasu ziewał z nudów kołysząc się w obłokowym hamaku. Na świecie od wielu lat panowała nieznośna nuda, która coraz bardziej irytowała Króla Niebieskiego. Po drugiej wojnie światowej ludzie skupili się głownie na sobie. Pracowali, rozmnażali się i co jakiś czas wpadali na jakieś bardziej lub mniej udane próby polepszenia swojego bytu – pękając z dumy – jakby to od nich zależało. Bóg przypatrywał się ich działaniom. Od dawna brakowało mu elementu rozrywki, czy nieprzewidywalności. Postanowił działać i długo nie czekając wybrał numer do swojego dobrego znajomego.

– Słucham! –  zabrzmiał po drugiej stronie zniecierpliwiony głos.

– Serwus ziomuś. Sorki, że przeszkadzam. Masz chwilę na rozmowę.

– A cześć papciu. To ty! Coś mi się identyfikacja numeru szwankuje. Chwilę wygospodaruję, ale nie za długą. Mamy tu ogniste party i kilka kosmicznych kotek napalonych na mnie więc rozumiesz. Głos zaśmiał się diabelsko, w tle słychać było naprzemienne piski, wrzaski i wybuchy śmiechu. – No Boski mów co się dzieje?

– Eh Szatanie – u ciebie zawsze wesoło. Szalejesz chłopie mimo upływu lat. Ja jakoś ostatnio skapcaniałem i nawet nowe anielice mnie nie interesują. Wino zamieniłem na jakieś ziółka, a niebieskie tabletki leżą bez sensu w szufladzie, no ale do rzeczy. Na świecie marazm. Z nudów można umrzeć. Serio. Dajmy im Internet. Niech coś się tam zmieni, zadzieje. Co sądzisz?

– Spoko. Jak dla mnie świetny pomysł. Zaraz podeślę kogoś na ziemię do Kalifornii. Jest tam kilku pasjonatów wypocin Paula Barana. Młodzi, rządni sławy i zapisania się na kartach historii. Łatwizna. Moi Synkowie Ciemności lubią sobie trochę poszaleć w Hollywoodzie. To cudowne miejsce – co tam się stary wyprawia. No, ale muszę kończyć. Mamy więc ustalone. Jutro się tym zajmę a tymczasem napij się czegoś porządnie wieczorem, odstresuj, a i ja nie będę próżnować. Nara.

– Nara Nara – powiedział Pan Stworzenia drapiąc się po gęstej, siwej brodzie.

Wybrał kolejny numer na kryształowej tarczy. Zawsze miał słabość do luksusu i design.

– Maryjka? Dzisiaj nie rób mi tego parzonego paskudztwa! Przynieś no mi tu karafkę Macallan Lalique Cire Perdue i duuuuużo lodu! Aaaa i cygara. Te kubańskie! No!

*

Jak Szatan obiecał, tak zrobił. Następnego dnia po ostrej imprezie, mimo solidnego kaca, wybrał kilku Czarnoskrzydlatych i posłał ich z misją do Ameryki, która wydawała się najbardziej rokować boski plan. Posłańcy Szatana szybko zadomowili się w kilku uniwersyteckich miasteczkach i przeplatając swoją misje licznymi przyjemnościami z ziemiankami podpowiedzieli co najbystrzejszym jak zainstalować i działać z Arpanet. Podjarani możliwościami nowego wynalazku – z wizją zmiany świata przed oczami – w kilkanaście lat rozpropagowali odkrycie na szeroka skalę.

Po 20 latach pracy wreszcie wpadli na trop www – a to już był wreszcie początek zabawy na jaką czekali od dawna obserwatorzy z góry. Pijąc kolejną szklaneczkę bursztynowego płynu z kostkami lodu w kształcie jabłek Bóg sięgnął po nową komórkę z kolorowym wyświetlaczem i  skorzystał z dwóch klawiszy ,,memory’’ i ,,fajnd’’.

– Halo Ziomek! Widziałeś już jak owieczki szaleją z www? Ty – nauczyli się szyfrować tekst! Ale jazda. Są świecie przekonani, że to ich czyni bogami władającymi tajemnicami hahaha! Teraz banki, firmy, sklepy, oni… wszystko to WWW. No, ale Brachu i ja mam ubaw! A jak u was. Podkręciłeś trochę w kotłowni, czy dalej preferujesz tropiki?

– Sie ma! Widziałem, widziałem. Teraz już sobie płacą wirtualnie. Kupują. Sprzedają. Właściwie wszystko co posiadają upychają w niewidzialne cyferki. Dobrzy są to fakt. Nakręcili się jak chomiki w kółeczkach. U mnie bez zmian. Wpadłbyś może na jakieś co nieco, czy będziemy wiecznie udawać, że się nie lubimy?

– Wpadłbym, ale jakoś nie wypada. Może jeszcze nie ten czas. Na razie mam zabawę z człowiekami. Stawiam kilka planet, że w ciągu 20 lat nie będą potrafili bez tego żyć a za kolejne 20 nie będą potrzebowali III wojny światowej tak sami się unicestwią monitorkami.

– Przyjmuje zakład ale pod warunkiem, że potem wpadniesz wreszcie i się porządnie zabawisz w moim królestwie. Spodoba ci się i atmosfera i nie tylko.

– Stoi. Dobra wracam do obserwacji, bo my tu gadu gadu a Zuckerberg się zbroi. Młodzik nie śpi, nie je i za chwilę planuje uruchomienie Facebooka!

Bóg pogłośnił sobie transmisję z ziemi i zatopił się w tysiące ludzkich rozmów prowadzonych na temat Internetu i jego możliwości. Mieszkańcy ziemi zaczęli żyć coraz szybciej. Chcieli codziennie zrobić i zobaczyć jeszcze więcej. Dzięki informacjom, które przekazywali sobie niemal bezpośrednio byli w stanie zobaczyć i wiedzieć o wiele więcej niż wcześniej. Zaczęli prześcigać się w magazynowaniu wiedzy i dotychczasowych osiągnięć co do niedawna było zarezerwowane jedynie dla Stwórców Wszystkiego.

Siwobrody przyglądał się temu z nieukrywaną ciekawością, ale zaczęła kiełkować w nim obawa, że może zostać niespodziewanie zdetronizowany przez kolejne wynalazki, które ludzie lawinowo uruchamiali posiadając Internet…

cybersecurity-monitoring-Article-201505111430

Computer hacker silhouette of hooded man with binary data and network security terms