Zasypiałam, po kolejnym letnim dniu, kiedy zadźwięczała komórka melodią z ,,Oldera’’. Nie wyciszyłam???!! Popatrzyłam na wyświetlacz. Dochodziła 2 w nocy, a budził mnie numer prywatny. Nie miałam pojęcia czego spodziewać się po tym telefonie.  Irytację potęgował fakt, że było tak blisko od opuszczenia tego nowego wspaniałego świata.

–  Słucham?! –  zaburczałam w przestrzeń.

Jak zza światów dochodziły do moich zaspanych uszu dziwne trzaski, przypominające pradawne połączenia kablowe. Chwilę z zakłóceniami  przerwał głos:

– Iza, tu Jim. To ja – Mr Mojo Risin’. Wybacz formę komunikacji, ale uznałem, że takowa będzie najwłaściwsza dla Twojego zrozumienia. Znamy się od kiedy znalazłaś mnie w poezji, muzyce, sztuce, życiu… hmmm. Miałaś 14 lat jak zrobiłaś dla mnie miejsce w swoim życiu. Od wtedy jestem obok… ale dziś postanowiłem zadzwonić. Chciałem Ci powiedzieć parę rzeczy, bo chyba stoisz na pustkowiu

Po tych słowach zapadła na kilka rozciągniętych sekund grobowa cisza. Dzwoniący chyba ją przewidział, żebym mogła włączyć, jeśli nie myślenie, to chociaż jakiekolwiek kojarzenie tego co się dzieje. Czułam, że głos po drugiej stronie należy do Osoby, która mnie niezmiennie fascynuje i inspiruje od prawie 30 lat. Przyszło mi do głowy, że to może być sen, a jeśli tak jest – zdecydowanie chciałam go śnić, więc nerwowo odpowiedziałam:

– Witaj Jim, to naprawdę TY? –  za sekundę byłam zła na siebie za ten błysk inteligencji i bezradną emocjonalność, ale rozmówca spokojnym, niskim tonem kontynuował:

– Tak Iza, to ja. Myślę, że powinniśmy porozmawiać. Wiem kim dla ciebie jestem, ale teraz ja chcę Ci pokazać jak ważni są dla mnie ludzie, którzy we mnie wierzą. Nie myśl, że to nieprawdopodobne, nierealne, absurdalne… Nie myśl… Ważne, że teraz możemy się połączyć, zrozumieć i wesprzeć. Pozwól przejść nam razem przez drzwi percepcji, która daje wolność i poczucie spełnienia.

Słysząc te słowa, czułam ekscytację, głośne bicie serca i jakąś niewytłumaczalną radość z kontaktu, którego się nie spodziewałam. Jak zahipnotyzowana czekałam na kolejne dzwięki, które wypływały z porysowanego iphona. Jakby to były subtelne fale prowadzące do księżyca.

 – Odnalazły nas osobliwe dni, echo złych wspomnień. To one sprawiły, że ta przedziwna godzina pozwala nam się słyszeć. Widzę od dawna jak szarpiesz się w samotności. Dzisiejsze światło księżyca wyzwoli krzyk motyla, który ogranicza cię od lat. Musisz zrozumieć, że jesteś w stanie przekroczyć granice i pójść o wiele dalej niż przypuszczasz. Opuść wreszcie statek szaleńców i pozwól się unieść błękitnym podmuchom wiatru.  Dotrzesz wtedy do wiecznej wolności. Nie ograniczaj się wspomnieniami. Nie trwaj w grobowcu przeszłości. Wyzwól się z tego i otwórz na nowe szczęście. Musisz sobie na nie tylko pozwolić, bo ono czeka od dawna, pod drzwiami umysłu…

– Jim, Przyjacielu. Wiesz jak Cię podziwiam i szanuję. Jak bliska jest mi twoja wrażliwość i zbuntowana natura. Ciężko mi pogodzić się z pewnymi rzeczami, jeszcze trudniej je zrozumieć i zaakceptować. Jak przestać walczyć o ideały i marzenia? Przecież właśnie Ty, jak mało kto, broniłeś własnych przekonań do ostatniej chwili. Wbrew wszystkim, przeciwko każdemu… Jak Wygnaniec byłeś wierny swoim racjom, wyborom i odczuciom. Nie sprzedałeś się, nie zmieniłeś, nie przestałeś przekraczać granic, doświadczać, poznawać, poszukiwać, zgłębiać. Czy nie tak mam postępować?

– Iza, patrzę dziś na to wszystko inaczej. Wiesz ze jestem wszechwidzącym szpiegiem. Znam wszystkie lęki, które ukrywasz w duszy. Chciałaś poznać zdanie tego, który odszedł ,,za wcześnie’’. Mogłem jeszcze wiele poznać, stworzyć, poczuć, zrozumieć. Byłem na początku drogi do określenia świadomości i własnego świata. Nie powiem, że żałuję, bo świat niesie legendę Króla Jaszczura dzięki tajemnicy i nieodkrytości, ale czy to było optymalne wyjście? Twoja konsekwencja i upór zamyka przed Tobą za wiele drzwi. Otoczyłaś się murem, który uratował twoje wartości, pozwolił je uporządkować. Ochronił przed niszczącymi emocjami i dał czas na pokrzepienie i odnowę sił. Czas go jednak zburzyć, zostawić za sobą zgliszcza i spalić most prowadzący do fortecy, która nie jest ci już potrzebna. Musisz to zrozumieć.

Otwórz na nowo drzwi duszy. Wpuść światło do środka, a wzniecony ponownie ogień, będzie palił się równo i spokojnie. Nie tylko ty doświadczyłaś wielu rozterek, rozczarowań. Nie tylko ciebie trapią wątpliwości przeszkadzające iść naprzód. Uwierz, że były potrzebne, bo dzięki nim potrafimy wyrazić i czuć siebie. Często kiedy dotyka nas śmierć – zaczynamy doceniać rzeczy, których wcześniej nie potrafiliśmy docenić. W obliczy nieszczęścia, straty – odczuwamy uczucia w spotęgowanej formie. Jeśli po spotkaniu ze śmiercią ona odchodzi, nie wolno zmarnować szansy. Trzeba otworzyć drzwi i wznieść się jeszcze wyżej… szybciej, więc  – biegnij ze mną!

– Jesteś Królem Jaszczurem! Wiem, że możesz wszystko. Myślisz, że to droga do wolności??

Czułam jakbym nie rozmawiała przez telefon, a siedziała z Jimmem na pustyni otulonej kosmiczną poświatą. Gwiazdy rozświetlały nasze twarze, a my patrząc sobie w oczy, robiliśmy plany na przyszłość, która miała otworzyć pozamykane dotychczas przestrzenie. Czułam się oszołomiona, jednak szczęśliwa, lekka i niczym nieograniczona.

–  Jesteśmy jeźdzcami burzy, rzuceni na ten świat, musimy sprostać jego oczekiwaniom. Nie wolno tkwić w więzieniu własnych zasad. Czas wyplątać się z sieci uwitych ze wspomnień i własnych ograniczeń.  Zostawić za sobą poznane słabości i uczynić z nich siły nie do pokonania. Zbyt młoda jesteś by być stara. Wiek tkwi tylko w naszej głowie, a to, że nigdy się nie zestarzejesz już wiesz. Zaczynasz rozumieć, że możesz, co tylko zechcesz. Czas tylko zacząć to realizować i nie stawiać sobie niewidzialnych przeszkód.

–  Masz rację Jim! Powinnam za wszelką cenę przebić się na drugi brzeg. Rozumiem. Zrobię tak. Mam już dość sił, żeby dopłynąć do każdego wybranego zakątka. Wierzę Ci.  Nikt tak przejmująco jak Ty nie śpiewał o końcu, który przecież oznacza nowe życie! Nikt inny nie sprawił swoją sztuką, że czułam się jakbym tańczyła poza czasem, dzięki nieograniczonej wrażliwości zmysłów i mistycznym przekazom między nimi… Rozumiem… Fale przypływu czekają

Iza, kres nocy nieubłaganie kroczy. Zbliża się blask, którego potrzebujesz. Otwórz zamknięte drzwi i pozwól przyszłości rozświetlić na nowo swoją duszę. Koniec … jest tylko kolejny początkiem…Uwolnij się… Stań na brzegu wolności, czas żyć w rozproszonych promieniach słońca. Musze kończyć. Czekając na słońce…uwolnij się…

Ostatnim dzwiekiem, który usłyszałam, było głośne pacnięcie. Nie głuche, rozłączające ,,nic’’  jak w elektronicznych smartfonach. To było walniecie ciężką słuchawką o metalowe widełki. Widełki telefonu, który stał w paryskim apartamencie.

Obudziłam się wypoczęta, jakbym spała długim, głębokim snem. W myślach szukałam ostatnio zapamiętanych zdarzeń.  Budzik w telefonie naprowadził mnie na trop rozmowy telefonicznej. Wymyślonej? Wyśnionej??! Sprawdziłam ostatnie połączenia.

Ostatnia rozmowa miała czas trwania od 1.55 do 3.17 nad ranem,  3 lipca. Numer nieznany…

Rozmowa z Jimem wydawała się bardzo realna. Pamiętałam z niej każde słowo i postanowiłam żadnego nie zmarnować. Długo czekałam na słońce, które rozświetliło dzisiejszy ranek ciepłymi promieniami. Otworzyłam drzwi tarasu wpuszczając je do środka. Z paproci stojącej przy wejściu wystrzelił na wolność uwieziony motyl, który całą noc czekał, aż pozwolę będzie mógł odfrunąć i poczuć wolność nad pobliską łąką.

Odprowadzałam go wzrokiem wiedząc, że od dzisiaj …

…mogę wszystko…

tumblr_m9ak2vSbPz1qet17vo1_500