22635173_1666462716737071_2029453373_n

Obudziło mnie trzaśniecie drzwi taksówki stojącej na dole pod bramą. Intuicja mówiła mi, że niestety gość nadchodzi. Znów będę bocznym torem mojej pani. Nienawidzę tych dni, kiedy zapach dochodzący z sypialni wypełnia cały dom. Sperma pomieszana z potem i śliną, a to niby ja jestem obrzydliwa jak wytarzam się w padlinie. Nie musiałam długo czekać na odpowiedz. Wyczułam jego obecność zanim wklikał cyfry w kod domofonu. Myślałam jednak, ze zaraz zapuka do drzwi wiedząc, że muszę szczekać i obudzić tym kretyńskim zwyczajem panią. Myliłam się. Zazgrzytał zamek. To on ma klucze???!! Nieźle… Wiec to robi sie coraz poważniejsze. Ciekawe – kiedy każe odwieźć mnie do schroniska!!? Wlazł. Musiałam zamachać ogonem i cicho zaszczekać. Rzucił torbę na podłogę – tarasując mi dojście do łóżeczka. Ściągnął spocone w podróży tenisówki hilfingera i ruszył na górę po schodach do sypialni, gdzie moja właścicielka słodko spała otulona w jedwab. Ehhh. Czyli czekają mnie minimum 2 dni chodzenia między butelkami i prezerwatywami… Koszmar!

Obudził ją pocałunkiem śmierdzącym petami,  zmieszanymi z odświeżającym do ust płynem, a ona zamiast go opierdolić zwyczajowo jak mnie – kiedy wpycham się do niej do łóżka jak śpi – to się uśmiechnęła. No pięknie. Moje dni są tu policzone. Pościskali się trochę, poturlali po prześcieradle, po czym pani ubrała szlafrok i zeszli na dół. Ledwo zlazłam do salonu za nimi, a mój ,,nowy pan” z czerwonej torby wyciągnął litrowego JD. Uuuu… Ciekawe kiedy wyjdę na dwór? Chociaż uczciwie muszę przyznać,  że jak melanżują, to on jest spoko – łazimy aż nadto,  on wtedy może sobie spokojnie jarać – czego pani nienawidzi. Tyle mojego, że sobie nadprogramowo popoluje na coś smakowitego.

Nalali po kolejnej szklance. Z słodkim zapachem whiskey mieszały się bąbelki coli. Zapowiada się gruba akcja. Oooo!!! I jeszcze skręca jointa…  Eh… ludzie to mają dziwne pomysły, Serio. Za nic się tego nie da zrozumieć. Chichrają się po tym idiotycznie. Nagle nie obowiązuje cisza nocna i można drzeć się w niebogłosy i śmiać z największych głupot na całe gardło. A jutro na porannym spacerze – będę musiała wysłuchać okolicznych plotek – jak to inni musieli też przymusowo z nimi imprezować. Wstyd, no ale co ja mogę??!

Kolejna szklanka i zaczęły się rozbieranki. Jezuuu. Czy ja muszę na to patrzeć? No muszę. Co mam innego robić. Przecież do czasu, aż nie skończą i tak nie zasnę. UUuu – całkiem nieźle przytyrał plecy i bicek poprawił. Wie, że moja pani lubi umięśnionych i wysportowanych. Stara się chłopak. Ohydne te ich zwyczaje. Ja też czasem muszę na zawołanie przyjść i dać buziaczka. Nie mam wyjścia – więc daję cmoknąć się w nosek i trudno. Taki los, ale żeby tak bez przymusu się godzinami oblizywać?? Czasem wątpię czy oni są normalni. Spytam jutro Bruna na spacerze – jak to u niego w domu wygląda.

Po 3 h hałasowania pomieszanego z obściskiwaniem i ,,buziaczkowaniem’’ – zabrali szkło, butelki, słodycze i ruszyli na górę. Lubię te marcepanowe czekoladki. Mam nadzieję, że się podziałkują. Chociaż tyle będę miała z tej nieprzespanej nocy. Kiedyś myślałam, że oni w tej sypialni to coś ćwiczą, że to jakieś zajęcia kilkugodzinne. Trzymałam się za drzwiami – bo jestem kulturalna Wesza, ale jak parę razy weszłam – bo sadziłam, że skończyli – to się okazało, ze oni się połączyli swoimi wstydliwymi miejscami i nie mogą przestać się nimi bawić. U psów to nieco inaczej wygląda, ale nie chcę tego teraz omawiać.

Pozbawiwszy się całkowicie odzienia rozpoczęli od szeleszczenia prezerwatywami. Kiedyś myślałam, że to jakiś rodzaj czekoladek, ale teraz już wiem co to jest… eh… Do rana będą się męczyć. Przekichane. Zamiast położyć się spać jak człowiek, to oni godzinami wzdychają – zachowując się trochę jak zapaśnicy na macie, którzy walczą z sobą i żaden nie chce przegrać. Dziwne – bo przecież ten koleś waży co najmniej dwa razy tyle co moja pani. Daje jej fory, czy o co chodzi, że nie może jej wreszcie unieruchomić? Co jakiś czas tylko prezerwatywa ląduje to na komodzie, to na podłodze, a oni pijąc kolejne drinki – jakby posiedli niespożyte siły. Czekam i czekam aż wreszcie zasną, ale trochę się nie widzieli więc nie liczę na jakieś cudowne, szybkie zakończenie. Co jakiś czas ostentacyjnie tam zaglądam , ale oni nie zwracają na mnie uwagi. Aktualnie nowy pan maltretuje maleńkie sutki mojej biednej pani. Jak ona to wytrzymuje? Syczy z bólu i nic z tym dalej nie robi. Znaczy robi dużo różnych rzeczy. Pozwala sobie wkładać tego wielkiego k***** w siebie. Dramat. Co??? Teraz na pieska??!! No dramat… Draaamaaaat! I fruu kolejna gumka… i jeszcze raz fruuu… i znowu…

Dochodzi 9. Oczywiście oka nie zmrużyłam, bo stękali niemiłosiernie. Łaskawca teraz się ubiera. Wyjdzie ze mną, zapali, pogadam chwile z ziomkami na rewirze i mam nadzieje, że dadzą chociaż 3 godziny się zdrzemnąć, zanim znów zaczną nalewać drinki i szeleścić papierkami…