17 października, za oknem 25 słonecznych stopni, a ja zamiast leżeć kółkami do góry na tarasie i bezstresowo liczyć fruwające owady nad głową musze to napisać bo pęknę!!

Staram się was ludzie traktować  z pobłażaniem i znaleźć często wytłumaczenie na wasze głupoty i totalne kompromitacje, ale ostatnio zaczynam się was bać i większość obchodzę z daleka bo nie wiadomo czy nie mija mnie osobnik, który odgryzie mi mój puchaty ogonek.

Oj człeki człeki… ulepszyliście sobie świat żeby się samemu dekapitejtować. A no właśnie. Straszni panowie o podobnej nazwie trochę narozrabiali w amerykowie. O Tym też nie wiem co mam myśleć, bo w moim sierściowym rozumku nie mieszczą się pewne hity jakimi uraczają systematycznie wasi niby lepsi przedstawiciele. Wybrańcy. Celebryci. Temat naprawdę jakiś wybitnie modny. Już nie to, że pewne sprawy się toczą na bieżąco i jakoś pewne oskarżenia między sobą ludzie mogą zweryfikować na bieżąco. Ale tak po 30 latach jak sobie dama przypomina o molestowaniu czy gwałcie – to nie jest dziwne? Hmmm… No ja osobiście tego tematu staram się unikać, bo prywatność, intymność i takie tam. Wysterylizowana też jestem więc mnie nie nękają jakieś dziwne hucie. Jednak nie bardzo rozumiem czemu się milczało przez pól wieku, a nagle wywleka stare zaszłości, które na łożu śmierci, czy kiedy kariera wygasa słabym stają się argumentem. No, ale jak powtórzę  – ja się nie znam…

Pies chciałby sobie w jesiennej scenerii odpocząć. Pokontemplować patrząc na złote wirujące w powietrzu liście, no ale nie da się! Bomby wybuchają, karabiny strzelają, huragany wieją. W którą stronę nie przystawię moich wielkich uszek to tylko źle i tragicznie i gorzej. Paranoików coraz więcej. Zbrodnie za rogiem coraz okrutniejsze, a  jeszcze dzisiaj jeden wąskooki zaczął straszyć wojną Zwariować można. Serio. W sumie to żal mi was ludzie, bo świat naprawdę nie jest taki brzydki jakim wy go w kółko robicie. A te wojny o to kogo bóg jest fajniejszy? Kaman!!

No na pewne rzeczy taki szary kowalski jak i u nas w gatunku nie ma za wiele do powiedzenia. Nie ma wpływu na katastrofy, zamachy, czy kolejne frustracje głowy państwa po nieudanej orgii. Bywa. Jeśli jednak istota rozumna /?? / z własnej woli robi sobie krzywdę, która na jej dalsze życie ma ogromny wpływ coś jest nie tak. Macie pod dostatkiem papu. Nie pada na futerko. W zimie kaloryfery przyjemnie sobie grzeją. Furaki macie wygodne, komputerki milusie. Wszystko gra, a jednak w kółko wam odpierdala. Węch, słuch, wzrok – to podstawowe zmysły. Czy wyobrażacie sobie psa, który tatuuje sobie gałki oczne i w konsekwencji tego debilnego wybryku traci wzrok?? Nawet jeśli to mielibyście go za totalnego debila. I ja też tak myślę o tych, którzy takie i podobne decyzje podejmują. Zakłady o to kto ładniej zemdleje pozbawiając się powietrza, jak najgłębiej sobie wytnie skórę, albo jak okrągłe pośladki zrobi, które potem urywają nogi… Aaaa nie wybieram się na Botox do kina…

Ostatnio byłam z panią w wielkiej księgarni, a tam w centralnej jej części potężna promocja książki ,,Trening życia’’. Podeszłam bliżej co to za literacki hit w takim miejscu, a tu autorzy dobrze mi znani z ostatniej wizyty u pana szybkiego samochodzika! No tak! To oni. Nie złożyli poprawnie zdania w ojczystym języku przez cały program, ale publikacja, która ugina półki jest. Dziwne. Przegladam strony, na których wiele błędów merytorycznych kłuje zdrowe gałki oczne. Pan, który wcześniej na złej drodze do zbudowania mięśni był – nagle staje się guru od spraw zdrowego stylu życia i bycia. Pani z kolei po kilku operacjach plastycznych nawołuje do naturalności. Doobre. Mocny cytat znalazłam ,,Ludzie śmieją się, że nawet z psiej kupy potrafię wyciągnąć motywację o działania i przekazać ją w taki sposób, że przez długi czas nie dopadnie ich zwątpienie’’.  Ciekawa jestem jakie treningi i diety powstałyby pod wpływem inspiracji moją kupą… o Jezu…

17 października. Ciepły wieczór. Do mojego ostatniego spaceru 2 h. Będzie kupa jak coś…

22635255_1665789383471071_1654689016_n