Rzeczywistość staje się coraz bardziej sztuczna i nienaturalna. Otoczenie wymusza perfekcję, wymaga ideałów – zarówno w wizerunku, jak i umiejętnościach. Piętnuje niedoskonałości. Szydzi ze słabości i wad. Atrakcyjność stała się złudnym synonimem sukcesu. Brakuje miejsca na choroby, zmęczenie, starość. Czasu na niedyspozycję. Grasz według zasad, albo ponosisz konsekwencję swoich niedyspozycji.

Życie niezależnie od panujących w danym czasie trendów – toczy się nieprzerwanie swoimi naturalnymi cyklami. Dzieci mają swoje dzieciństwo. Młodość ma swoje prawa. Dojrzewanie, połączone z dorosłością buduje nasze wnętrze. Stabilizuje je, wpływając również na zmiany fizyczne, które w piękny sposób przekazują naszą historię i życiowa drogę światu.

Jaką faktycznie wartość mają deformacje ciała spowodowane, wypadkami, ciążą, upływem czasu, czy czynnikami zewnętrznymi?? Choćbyśmy bardzo chcieli – nie mamy wpływu na czas, którego jeszcze nikt nie zdołał zawrócić. Niektórzy godzą się z jego działaniem, niektórzy podejmują walkę – często narażając się na śmieszność. Ci, którzy lubią siebie – niezależnie od predyspozycji, czy wieku – mają szczęście dostrzegać inne wartości życia, nie tracąc czasu na walkę z wiatrakami…

Ron Mueck swoimi rzeźbami początkowo mnie zszokował. Zadziwił, ale i zachwycił, pokazując piękny realizm, którego jesteśmy częścią.  Australijczyk tworzy dzieła, które w doskonały sposób przypominają nam o geniuszu natury i zasadności jej działania. Poprzez stworzone postacie ukazuje człowieka bez niepotrzebnych upiększeń. Bez retuszu, czy sztucznych zabiegów. Nie sięga po iluzję. Portretuje ludzi w prosty i rzeczywisty sposób. Zatrzymuje w naturalnych pozach … Patrząc na niektóre z ,, zatrzymanych’’ osób – czuje się pot, widzi rumieniec, krew, czy łzy…

Przyglądając się Rzeźbom – niesamowitego Hiperrealisty widzimy nas samych. W różnych momentach życia. Istnieliśmy  tylko my, co było w danej chwili istotą wszystkiego. Niemowlęta, kobieta, która rodzi, myśli, patrzy, przytulona para, stary człowiek…

Przypatruję im się uważniej. Rozpoznaję emocje… Widzę w tych Artystycznych odsłonach strach, spokój, szczęście, zmęczenie, sen, śmierć. Czuję się jakbym znała Tych ludzi. Rozumiała ich pozy, zatrzymane gesty… Początkowe zdziwienie, ustępuje miejsca akceptacji. Dociera do mnie, że właśnie tacy jesteśmy… Doskonali w swojej niedoskonałości. Idealni, dzięki naturalności. Ron bawi się dodatkowo skalą, co tylko potęguję odbiór zwycięskiego realizmu…

…od życia, do śmierci… od początku do końca…

Zastanawiam się, po co wymagamy od siebie i innych za wiele. Stajemy się podobni do innych, a to bezpowrotnie odbiera nam NAS. Sztuka Muecka’ a wprowadza niepokój. Pobudza do refleksji i zastanowienia. Czemu tak często niepotrzebnie walczymy?… Co chcemy na siłę i po co zmienić?…

Przecież nie ma nic bardziej realnego… od życia…

zwycięski realizm (1) zwycięski realizm (2) zwycięski realizm (3) zwycięski realizm (4) zwycięski realizm (5) zwycięski realizm (6) zwycięski realizm (7) zwycięski realizm (8) zwycięski realizm (9) zwycięski realizm (10) zwycięski realizm (11) zwycięski realizm (12)