Po ostatnich komentarzach pod moimi tekstami spędziłam sporo czasu na medytacji i modlitwie. Czytając wpisy krytykujące moją krytykę – nagle mnie olśniło!!

Przecież świat jest taki piękny!! Cudowny, kolorowy i dobry! Jakże mogłam być tak ślepa, żeby nie zauważać jego wspaniałości!? Co Przesłoniło mi prawdziwy obraz życia i sugerowało, ba! nawet przekonywało, że jest brudny, zły i do dupy? Jakaś niewytłumaczalna łaska spłynęła na mnie niespodziewanie i przegoniła demony mroku w najodleglejsze zakątki ukazując mi wszechobecną miłość, szczerość i dobroć.

Jak moja psychika musiała być splatana, że nie rozumiała mądrości wielkiego jarosława, że nie biła pokłonem przed pomysłami krysi, bisi czy misi?! Przecież one mają ze wszystkim rację! Przecież kilka tysi za dziecko z gwałtu to jest coś?! Nasi posłowie własnym żonom i dzieciom kazali by rodzić z gwałtu. Swoja drogą wielu swoje żony traktuje jak niewolnice – co jest takie romantyczne. Nieprawdaż?..

Musiałam być niechudo otumaniona, że nie podobało mi się tak wiele rzeczy w życiu. Ta moja wieczna krytyka pokazywała jak jestem słaba i żałosna. Wystarczy niewiele siły i wiary, aby świat migotał wszystkimi kolorami tęczy! Serio. Mi teraz tak mruga, a ja uśmiecham się lekko mrużąc oczy, a w lewym kąciuku zbiera mi się ślina. Nie szkodzi. Wytrę.

Dzwonię dzisiaj do ośrodka zdrowia, a tam wita mnie po wesołej i skocznej melodyjce komunikat -,, twoje połączenie jest 58 w kolejce. Proszę czekać”. Oczywiście, ze poczekam, a gdzie mi się niby spieszy?? Na pocztę, żeby odebrać wezwanie od komornika?? Noł wej – spokojnie sobie poczekam…

Byłam ostatnio na wystawie Beksińskiego w Częstochowie. Po niezbyt udanej prezentacji jego największych dzieł miałam jeszcze chwilę. Myślę sobie, a zajrzę co tam na najjaśniejszej z gór. Wchodzę na dziedziniec , a tam pod samiusieńkim wejściem do świątyni najnowsze porsze i beemwu. Na pełnych wypasach! Nie trzeba było jechać na jakieś zagraniczne targi motoryzacyjne a fury oglądać można było za darmo. No prawie. Kilka miejsc zapraszało do zrobienia darowizny…

A teraz podchwytliwe pytanie. Można kogoś pochować po raz drugi?? W polsce tak. Nie?? A Miłosza?? A jednak…

W moim kraju mam wspaniałą opiekę medyczną, doskonale działające organy prawa, rewelacyjne zaplecze zawodowe, a przede wszystkim mogę decydować o sobie. Czy może być lepiej?

No dobra. To są sprawy mnie otaczające, które naprawdę napawają optymizmem i pokazują jak wszystko wspaniale się układa i funkcjonuje. Nie inaczej to wygląda w relacjach międzyludzkich. Idąc na imprezę możesz z niej nie wrócić. Jadąc na wakacje – licz się z dodatkowymi atrakcjami, które bezpowrotnie zmienią twoje życie. Pozwalajmy małolatom się gwałcić, molestować i znęcać nad sobą. Z pewnością nauczy ich to w dorosłości poprawnego funkcjonowania w społeczeństwie. Przyzwalajmy na znęcanie się nad zwierzętami. Przecież to takie śmieszne jak pali się futerko… Przecież nie ma nic gorszego od nudy!

Ludzie są cudowni, mili i szczerzy. Przecież ,,nikt nie gwarantował ci, że życie rodzinne jest samą atrakcją”. Wszyscy są prawdomówni i prawdziwi. Szczególnie w sieci, schowani za swoje monitory – maja niezły ubaw wypisując coraz to bardziej niestworzone historie. Science fiction rośnie w siłę. Tylko się radować. T w końcu mój ulubiony gatunek. Wczoraj lało niemiłosiernie. Spotykam sąsiadkę na dole a ona w wielkich okularach przeciwsłonecznych. Szczęściara – to były glassy z najnowszej kolekcji prady. Eh. Krzątam się po kuchni rozbijając rozwodnione mięso na schabowe, które mają teraz jakiś 5 % tego składnika w sobie, a za ścianą krzyki, wrzaski, bijatyka. – ty kurwo, ty szmato! zabije cie! Zaledwie 15, a obok taka akcja! Ciekawe za co się poprzebierali?

Idę do kosmetycznego po szminkę. W drzwiach wita mnie model w perfekcyjnym makijażu i różowych rurkach do mokasynów z frędzlami. Coś doradzić? Będzie pani uprzejma poświęcić mi chwilę a zaprezentuje najnowsze trendy z NY… Zechciałam… Faktycznie koleś wiedział o tym wszystko… Zaimponował mi.

Wieczorem chciałam posiedzieć w ciszy na tarasie. Najpierw zirytował mnie szczekający latlerek sąsiadki na ogrodzie obok. Pytam grzecznie – czy ten piesek musi tak szczekać? Może się czegoś boi? – Zza parkanu wyszczekała właścicielka pocieszki – a co ma miałczeć? Jasne, że nie. Przeprosiłam grzecznie i chciałam czytać ,,wojnę światów”, ale 2 kosiarki zasygnalizowały start – co owocowało 2.30 – 2.50 h hałasu nie do wytrzymania. Co w tym było cudownego i wspaniałego??? Aaaa, już wyjaśniam. Mogłam pomaszerować do lodówki. Nalać sobie pokaźna porcję biedronkowej whiskey / w tym kraju alkohol tańszy od warzyw/ i po raz kolejny

…porzygać się tenczom…

80498385