*

Obudziła się leżąc zmarznięta na miękkiej, soczystej ziemi, na której jednak nic w zasięgu wzroku jakim błądziła z przerażeniem – nie rosło. 2 metry od niej stał mur a na nim wydłubany jakimś ostrym narzędziem napis:

KIEDY CZAS SIĘ NIE ZMIENIA

TO DROGA JEST NIESKONCZONA

MINOTAUR

Mięśnie ją bolały. Wstała i podeszła wolno do napisu, jaki patrzył na nią na wysokości jej oczu. Litery były jak na technikę powstania – okrągłe i równe. Podpis właściciela dłoni miał w sobie jakąś złość i zniecierpliwienie. Nakreślony został bardzo mocno, aż przesadnie – głębokimi rowkami – jakby autor bał się, że zostanie zniszczony przez czas… Czas… Nienawidziła czasu. Złośliwie znikał w  chwilach szczęścia i spełnienia, a wlókł się jak konający płaz, kiedy błagała go o pośpiech. Nie…zdecydowanie czas nie stał po jej stronie, a ona nie lubiła się nikogo słuchać… tym bardziej ulegać jakiejkolwiek manipulacji.

,,kiedy czas się nie zmienia…’’ … ciężko się z tym nie zgodzić – pomyślała. Ale czy czas może się nie zmieniać? Czas to czas – każde bicie serca i kolejny oddech jest w nim umiejscowiony. Zatem nie można cofnąć, ani zatrzymać tego, bo wtedy by nie było nic. Nawet myśli go odmierzają, bo już raz pomyślane – nie znikają…

Kim jest Minotar? Czemu napisał na tej wysokiej ścianie takie słowa? Co chciał nimi powiedzieć? Vivi szukała desperacko  w sobie odpowiedzi. Usłyszała kilka, ale zanim wybrała tą najbardziej – w jej odczuciu prawdopodobną – przegonił je strach. Jak ja się tu znalazłam? Co ja robię w tym nieznanym miejscu? – pytała wpatrujących się w nią kamieni. Rozejrzała się dookoła. Z ziemi wyrastał wysoki mur. Tak wysoki, że nie  widziała jego końca oślepiona połyskującym niebem. Gdzie jest wejście, które zaprowadziło mnie w to miejsce? pytała cicho kolejny raz. Fajny sen – pomyślała za chwilę. Jak zwykle mam dziwne loty. Ciekawe jakie myśli spowodowały akurat taki scenariusz nierzeczywistych wizji? Jak mi minął wczorajszy dzień? Hmm … Grzebała w pamięci, ale nie mogła sobie nic przypomnieć. Nic co by było elementem życia – jakie toczyła poza tym dziwnym miejscem. Stała w korytarzu, który powadził gdzieś w lewo i prawo. W obu oddalach było widać załamanie muru, który prowadził dalej. Korytarz miał jakieś 10 metrów szerokości. Vivi poczuła jak zimny pot spaceruje po jej plecach. Niech ten sen się już skończy, bo zaczynam się go bać – szeptała. Nie, to nie jest fajne miejsce. Chce stąd wyjść. Zniknąć. Obudzić się w bardziej żywej scenerii.

Czekała chwile na zmiany, ale one wcale nie chciały nadejść.

– Czy ten czas faktycznie się tu nie zmienia??? A jeśli to prawda??!!!! Czy Minotar wie coś czego ja jeszcze teraz nie rozumiem ???! – krzyczała, a echo niosło jej słowa w odległe korytarze. Nerwowo zaczęła wzrokiem poszukiwać wyjścia.

– Tylko gdzie ono jest?? Z prawej czy lewej strony napisu??? Jezuuu… serio nie chcę tu już być!! Śnie – zabieraj mnie to rzeczywistości. Dzisiaj nie popisałeś się ani tematyką, ani fabułą. Jedno i drugie zawieszona w bezczasie, który przecież nie istnieje…

– No cóż, skoro jednak dalej muszę śnić ten bezsens- to chociaż się przespaceruję. Stanie tu jak widać nic nie zmieniło. Ok. W prawo. Poszukam właściciela napisu. Pewnie poszedł w prawo, bo zazwyczaj tak podążamy po wykonaniu jakiejś czynności. Mówieniem do siebie starała się przegonić strach.

Szła już za długo, żeby nie zacząć desperować. Oddychała coraz szybciej. Serce pracowało coraz mocniej.

– A jeśli to nie sen?? No ale co to może być do cholery! Przecież moje realne życie jest przewidywalne jak upływ czasu – odmierzany przez sekundy, minuty, godziny… Nie planowała żadnego wyjazdu, ani spotkania…

– No dobra, co ja mam przy sobie – rzuciła w przestrzeń – ale odpowiedziała jej cisza. Na podkoszulek miała narzuconą krótką kurtkę. Jeansy, trampki. Przeszukała kieszenie. Zero dokumentów. Nie ma telefonu, który ma zawsze. Nic. Nic poza piórem ze złotą stalówką, które miała zanieść do naprawy, bo chciała wrócić do pisania tradycyjnymi metodami.

Pisanie. Uwielbiała pisać. Chciała się temu poświęcić. Tym bardziej teraz chciała znaleźć się w swojej pracowni i móc napisać słowa, jakie przychodziły jej do głowy.

– Śnie – wypuść mnie już… jestem chyba zmęczona tym dziwnym labiryntem…

Pomyślała o Minotaurze. Czy on też czuł się podobnie będąc tu przed nią? Czy niemożność opuszczenia tego miejsca złościła go – kiedy pisał słowa na murze?…

– Może ja też coś napiszę, skoro takie tu panują zasady… ale czym?… nie mam nic poza piórem… Zbliżyła stalówkę do przedramienia i mocno przycisnęła. Zrobiła to głównie w nadziej, że ból będzie bodźcem do obudzenia, ale słodka woń krwi dotarła do niej zaraz po tym jak ciecz zaczęła spływać po dłoni, kolorując jednolite podłoże… A jeśli to nie sen????!!! Szukała kolejny raz w  głowie wyjaśnienia na to, czemu się tu znajduje? Dlaczego jest sama? Przecież nienawidzi samotności od lat! W kółko jest sama! Pozornie prowadzi życie wśród ludzi, ale te samotne wieczory i noce doprowadzają ją do obłędu. Teraz też słońce już zasypia, a zatem czeka ją noc w miejscu, którego nie zna, nie rozumie i jest w nim sama… Nigdy nie chciała być sama. Nigdy nie sądziła, że będzie prowadziła życie, gdzie do posiłku siada się przy jednym talerzu. Zasypia słysząc tylko swój oddech. Czując jedynie własne ciało… Zbliżyła stalówkę pióra do brunatnej stróżki. Mocząc ją, literka po literce – na wysokim murze powstawał napis…

PRZYTUL MNIE – VIVI

Patrząc na słowa – przypomniała sobie jak to jest, kiedy ciało boli od nieprzytulania… Male fragmenty niechcianych wspomnień, ale wystarczyło…Czując, że jej twarz jest słona – zostawiając napis za plecami – szła myśląc o ludziach, którzy sprawili, że przestała wierzyć…

*

Przytul mnie? Spierdalaj. Wcale tego nie potrzebuje.  Wyjścia nie ma, więc wyjście jest jedno. Mam scyzoryk i mam żyły i póki go nie stępię całkowicie, mam całkiem ciekawe wyjście z tej pojebanej sytuacji. Niby co jest złego w samobójstwie? Zrobiłbym to bo już jestem zmęczony i rozumiem wszystkich, którym już się przestało chcieć. ,,Przytul mnie’’ – to daje nam Sam nadzieje, że jest jeszcze ktoś i może wie więcej niż my.  Jest.  Jest albo nie ma. Miesza mi się  już wszystko. Przecież widziałem napis i ją chyba też już gdzieś widziałem. Muszę myśleć racjonalnie. Myślę racjonalnie? Myśl racjonalnie Sam. Powiedz mi.

Historie? Jaką znowu kurwa historie? Przecież, ty właściwie nie możesz znać żadnych historii z życia, bo tego życia nie posiadasz. To znaczy, że ja coś pamiętam…nie wiem czy chcę ją usłyszeć.

                                      Pierwsza opowieść Samymsoba

Nie chcesz? Mamy w chuj dużo czasu, zajebiście nudnego, więc twoje niechcenie niczego nie zmienia. Nie chcesz, a ja mam to w dupie. Jesteśmy w miejscu gdzie twoje łzy spadły na jałową ziemię. W miejscu, w którym wykrwawiała się Vivi …tu leżą jej kości. Więc stul mordę i słuchaj, bo może jeszcze jest szansa, by coś zmienić. Musi być jakiś cel tego, że pamiętam te zdarzenia…

cdn…