Chcecie poezji od Bunga? Wiem, że chcecie… masochiści popieprzeni. Dotarliście tak daleko ,więc dam wam czego chcecie. Ukojenie centymetr w głąb przegubów. Szaleństwo macie w oczach i póki ich dzięki mnie nie wydłubiecie –  macie, czytajcie. Prezent od grafomana.

 

Śmierć, pełzała za nią już od jakiegoś czasu

Wiedzieliśmy o tym, chyba wszyscy wiedzieli

bezustne pokraki

i już nie było tak ciepło

Nadzieja

umarła w ciszy

pochowali ją w płytkim grobie

wcześniej pracownicy Hadesu

Zaróżowili jej policzki

Mimo iż umarła pięknie

Grabarz gwizdał zasypując dół

jakby zdechła

Spojrzał tylko

gdy zmarznięta ziemia

Odtajała

zastygł na chwile

Wziął łyka z butelki i

Odtajał

NIESTARA była więc mówią,  że młodo umarła

 

Przykro mi, że was rozczarowałem… po tych wszystkich wyrazach uwielbienia w kuluarach słychać „tak dobrze się zapowiadał” a ja się kłaniam i uciekam…spać…

***

 

 

Moja Tybetańska Mala, ocieka właśnie tłuszczem pikantnych skrzydełek. Preferuję  zwierzęta biegające na dwóch nogach, pożeram je z taką zachłannością, że przeszukując pamięć udało mi się wyłowić słowo gargantuiczny…

Wracając do Mali na moim nadgarstku, jest kórwa niesamowita. Czciłem już różne bóstwa znane i nieznane ludzkości, ale te małe koraliki rozpierdalają wszystko. Temat Mali mógłbym ciągnąć w nieskończoność. Na Malę lecą dupy, które łączą mantry z seksem tantrycznym, a ja łączę swojego kutasa z ich usteczkami patrząc na tilakę na ich czole, czy inny tam Harikryształ. O, bungo się rozmarzył. PRAWDA jest jednak inna. Zrobiłem Malę, bo będąc przesiąknięty ateizmem do szpiku kości, nie wierząc w nic i nikogo, rozczarowany wszystkimi Bóstwami, Demonami, Aniołami i inną zgrają pseudowszechmocnych kutasów, czułem pustkę. Duchową pustkę. I nie wiem czy aplikując sobie to koralikowe placebo, nie wstrzyknąłem przez przypadek duchowej el dupy (el doipy – czy jakoś tak). W każdym razie przyszło lekkie, malutkie przebudzenie…

…ale koniec z tymi pierdoletami.

***

KOLEKCJA nr 2

zbieram wspomnienia liści

które spadły z ostatniego piętra

jestem dzieckiem

upycham między kartki

na chuj mi to

lubię taborety

chybotliwe

życie widziane z pozycji chybotliwej

a sąsiad ma już tylko dwa psy

szkieleciaste

i już nie tłucze szyb na podwórku

takie małe szczęście

+20 w celcjuszu

brakuje mi prawdziwości

twojego uśmiechu

na chuj mi to

to by było małe szczęście