Stojąc na krawędzi świata,

Patrzę w oczy Posłańcowi Zła

Nie mam już nic do powiedzenia

Zdradliwe słowa

boleśnie upokorzyły

Wrażliwą dumę

Mroczny Demon dumnie unosi się na falach obłudy

Prawda nie jest dla niego żadnym zagrożeniem

Służą mu najpotężniejsi z żyjących

Prawie nikt nie wybiera

Osamotnionego wygnańca

Nędzarza Prawości

Przeglądam się w lustrze horyzontu

Szukam w nim przejrzystych, świetlistych odbić z przeszłości

Mijam jednak niezmiennie zdradę najbliższych,

Niedotrzymane przysięgi,

Złamane słowa,

Gorzkie manipulacje…

Odwracam wzrok od przymrużonych,

fałszywych Oczu

Opuszczam ostrożnie granicę przepaści

Wracam do wnętrza nienawiści

Pokonać… choćby na jeden dzień

Prawdą – panujące Kłamstwo…

dscn9611-2