Wiele się słyszy o zepsutym środowisku homoseksualnym i jego negatywnym wpływie, na zło tego świata i inne plagi. Wiele można zarzucić Jego Przedstawicielom, chociaż ja uważam, że jak każdemu, kogo chcemy ośmieszyć i oczernić. Łatwo szykanować i dyskredytować za prawdę, do której się przyznaje. Prosto krytykować, co niecodzienne i inne, co nie dotyczy nas, bo nie o nasze tajemnice i osobiste wybory chodzi. Oj, potrafimy bezlitośnie obnażać sekrety innych, a siebie bezkrytycznie stawiać na piedestał i deklarować niewinność i czystość. Tylko inni dopuszczają się zdrad, grzechów, błędów, kłamstw. ,,Oni’’ dopuszczają się niestosownych zachowań i przyznają do lubienia tego, co powszechnie niemoralne i złe. Mnie jakoś mało interesuje, co każdy z nas robi i z kim w sypialni. Nie potępiam ludzi za to, że chcą mieć życie inne, kolorowe, niezwyczajne. Nie krytykuję kogoś za wybór partnera, partnerów i inne wyskoki. Nie grzmię, że używki są zakazane i niewłaściwe, bo pewnie wielu z was, wie, jakie jest ich działanie i moc, ale na zawsze zachowa to dla siebie.

       Cokolwiek by nie powiedzieć, pewne fakty są niezaprzeczalne i niepodważalne. Dotyczą one kreacji, twórczego talentu i ponadprzeciętnej wrażliwości, jaka jest dziełem Panów, którzy czują więcej i rozumieją mocniej. Wielu przeciwników krzyknie – nieprawda, bzdura. Może, ale dla mnie nie ma podziału na tych, czy innych, a to co stworzyli Owi ,,dziwacy, straceńcy, degeneraci’’ – to nie tylko artystyczne perły, z których dumny jest cały świat… Hmmm… nieprawda… chyba jednak prawda…

           Muzycy zaczarowali mnie swoim talentem na zawsze. Przekonali do wielkości swojego artyzmu i wyjątkowości, na różnych etapach mojej skomplikowanej i pokręconej życiowej drogi. Wybierając Ich nuty i głos -kierowałam się artystycznymi osiągnięciami, które były dla mnie ważnymi wydarzeniami muzycznymi i przystankami na zmiany i przemyślenia. Każdego uwielbiałam za inny rodzaj wrażliwości i magiczną energię, którą potrafili roztaczać zmieniając świat i pokazując swój muzyczny talent. George Michael, sir Elton John i Freddie Mercury – to mężczyźni, których pokochałam na zawsze, na wiele lat, zanim poznałam ich orientację.  Zawarłam z nimi pakt do końca, przy dźwiękach muzyki, która za 10, 20, 30 lat, będzie tak samo wyjątkowa, jedyna i poruszająca. Tak. Wzruszająca, nie tylko kobiety, chociaż wielu mężczyzn nigdy nie przyzna się do kibicowania idolom, którzy są ponadczasowi, wielcy i genialni.

      Miałam 9 lat, kiedy Krzysztof Szewczyk w ,,Przebojach Dwójki’’ zapowiedział – WHAM! Z otwartą buzią, siedząc na dywanie, rejestrowałam podskakujących chłopców z tlenionymi grzywkami. Obraz, którego nigdy nie zapomnę. Było w Nim coś magnetycznego. Patrząc na tego radosnego chłopaka – chciało się razem z nim śmiać i tańczyć. Byłam dzieckiem, moja edukacja muzyczna dopiero startowała, jednak z ogromnym sentymentem wracam do dnia ,,Carelles Whisper’’ i dalszych odsłon Wielkiego Greka, który tylko mocniej i pewniej, wypełniał moje wrażliwe rejony. Album ,,Faith’’ towarzyszył mi w okresie dorastania. Kolejny z 90roku wprowadził w dorosłe, rodzinne życie, a utwór Freedom 90 – nucę do dziś, kiedy boli mnie tłamszący real. ,,Older’’ nie wymaga przedstawienia. To dzieło wybitne pod względem kompozycji, aranżacji, tekstu, a wokal… nie ma sobie równych. O GM mogę pisać bez końca. Kilka koncertów, w jakich miałam okazję uczestniczyć, tylko utwierdziło miliony fanów, że taki głos i talent mają nieliczni. Wybrani. Wyjątkowi. Ci, którzy dzięki swojej ,,inności’’ w byciu i odczuwaniu – dają nam wszystkim, owoce swojej pracy i pasji. Dzielą się z światem swoim darem i niewątpliwym pięknem. Wrocław miał okazje oklaskiwać Michaela rok temu, na otwarciu boskiego stadionu. Koncert obnażył niestety nieprzygotowanie organizatorów, kompletną ignorancję mediów i fatalny wybór miejsca. Jak na lekarstwo szukałam pozytywnych opinii o koncercie i genialnym występie piosenkarza. Jak wybitne i niebanalne było to widowisko wiedzą szczęśliwcy, którzy mogli oklaskiwać go na żywo. Polscy czytelnicy, na tygodnie przed występem, mieli okazję poznać zamiast dyskografii -dokładny spis kochanków piosenkarza, zamiast osiągnięć i niezaprzeczalnych zasług – wszelkie kontakty z prawem i używkami… Po koncercie – chyba nie stroiła orkiestra… na tyle nas było stać w kontakcie z Człowiekiem, który nie ma sobie równych, ale zniszczyć można każdego i wszystko…

http://www.youtube.com/watch?v=z6fVMnE_NEs

*

      Freddie Mercury niósł mnie przez chwilę, na swoich skrzydłach miłości w liceum. Niestety moment, bo koniec 91 roku pożegnał świat, który zdecydowanie wyprzedzał swoim polotem i artyzmem. Kto z nas nie zna: ”Bohemian Rhapsody’’- jeden z top utworów w historii rocka? Kto nie słyszał: ,,We Are The Champions’’? Farrakh nie był mężczyzną w moim typie. Nie znoszę wąsów, dość kontrowersyjnego wizerunku i charakteryzacji scenicznej, jakiej hołdował wokalista. Był jednak silnie przekonany o swojej wyjątkowości i wielkości i jasnej gwieździe, co wiedział zanim zmienił nazwisko z Bulsara na Mercury.

,,Jednym z najsłynniejszych wydarzeń podczas działalności brytyjskiej grupy był charytatywny koncert Live Aid (1985). Głównym jego bohaterem był Mercury, występ trwał 20 minut i został zaliczony do najlepszych koncertów w historii muzyki rockowej. Bezpośrednio po nim, Elton John powiedział „They stole the show”, a organizator koncertu, Bob Geldof, wiele lat później stwierdził, że Freddie Mercury urodził się właśnie po to, żeby zagrać przed 1,6 miliarda ludzi, którzy oglądali koncert w telewizji.’’

Lider Queen jest – nie był – największym frontmenem w historii rocka. Charyzmatyczny, energiczny, kochał scenę i publiczność. Uwielbiał ludzi i życie, którym dzielił się ze swoimi fanami. Bez przesady, wielokrotnie był honorowany tytułem – najlepszego wokalisty w historii muzyki popularnej. Wszechstronny, magnetyczny, niósł nas swoimi tekstami do wolności i miłości. Utwór Barcelona – otwierający Igrzyska Olimpijskie w 92 roku – tylko potwierdza, jak wielki miał talent i jak wiele dał nam swoją muzyką i sposobem odbierania świata, który ubarwił swoją osobą na zawsze.

http://www.youtube.com/watch?v=gDlUc7rmfvY&feature=relmfu

*

Reginald Kenneth Dwight – późniejszy sir Elton Herkules John – to postać, która na wielu płaszczyznach jest wielka i wyjątkowa. Wystarczy podkreślić, że sporadycznie królowa odznacza tak Barwną Postać – Orderem Imperium Brytyjskiego, a Lech Wałęsa chcę wręczyć – Medal Wdzięczności Europejskiego Centrum Solidarności. Ilość odznaczeń i muzycznych nagród – nie do wymienienia, jak i sumy, które wpływają na cele charytatywne, dzięki działalności w tym zakresie ponadczasowego muzyka. Ilu dorosłych płakało oglądając – Króla Lwa – przy dźwiękach skomponowanych przez Mistrza – nie ujawnię, bo wszystkie dzieciaki  ocierały łzy. Tysiące zakochanych par pamięta miłosne uniesienia przy dźwiękach ,,Blue Eyes’’.

Kogo nie wzruszał – ,,Sacryfice ‘’? Głos, którego w dobrym tego słowa znaczeniu ,,zazdrości’’ Mu Król Elvis –  fani wielokrotnie na koncertach mieli okazję oklaskiwać. Oklaskiwać szczerze i z wdzięcznością, bo Elton czaruje barwą niezmiennie miliony…

http://www.youtube.com/watch?v=n8P0qwsh9-0

*

       Tych trzech Panów miało okazję artystycznie się wspierać i wspólnie dokonywać zmian na świecie. Zmian, nie tylko dotyczących sfer muzyki, ale wielkich przemian w świadomości ludzi. W podejściu do problemów, które trawią bezustannie naszą rzeczywistość. W rozumieniu tolerancji i równości. Zmian w poglądach, jakie kształtują przyszłość i określają nasze człowieczeństwo i godny byt…

      Gdyby nie ich orientacja seksualna, inna odczuwalność i wrażliwość, nie powstałyby te ponadczasowe dzieła. Nie znalibyśmy wielu genialnych utworów, które śpiewają wszyscy… Świat byłby inny… dla mnie gorszy…

 tworczy-homoseksualizm 

http://www.youtube.com/watch?v=rNFXyRQtLnE  

http://www.youtube.com/watch?v=JmcA9LIIXWw 

http://www.youtube.com/watch?v=PW-6FKFnHx8

http://www.youtube.com/watch?v=8BkYKwHLXiU

Źródło pochodzenia linków -youtube