Uciszam myśli

wyciągam skrzydła z ukrycia

nakładam kaptur na rozpalone czoło

jestem gotowa

na ponowna wizytę w Piekle…

Przekraczam bramy krępującej świadomości

podążając za oślepiającym światłem

zaczynam rozumieć kim jestem

powoli odczuwam

jak pękają kamienne pęta ziemskiej rzeczywistości

Idąc powoli

głęboko oddycham piekielnym ciepłem

rozgrzewam zlodowaciałe emocje

chłonę wszystko co zabronione i niemoralne

niczego się nie boję

Mijam zło i dobro

oddające się wspólnej zabawie

inne Anioły rozchylają dumnie skrzydła

zadowolone z wspólnego czasu

w tym zakazanym od zawsze miejscu

Wszystko się przenika

wybrańcy rozkoszują się jednością

nie istnieje kara ani wina

nie ma końca

spełnienie ogarnia całą przestrzeń

Poczucie zmarnowania świata

zasmuca nie tylko mnie

zhańbiona świadomość nie chce wracać

chwila wolności się kończy

z niesmakiem wracam na ziemię…

…czekając niecierpliwie…

na kolejną wizytę w Piekle…

dscn9617