W zestawieniu kobiet z mężczyznami różnic jest wiele. Cechy charakterystyczne płci omawiane są od wieków. Pewne płaszczyzny zarezerwowane są dla panów, w innych bezkonkurencyjne są damy. Dla obu płci sukces, pieniądze, miłość znaczą co innego i obie przywiązują do nich inną wagę. Inaczej definiują emocje, odmiennie definiują przestrzeń, czy logikę. Mimo, że do poczęcia potomstwa potrzeba obojga – to kobiety noszą w sobie nowe życie, wydają je na świat, aby potem karmić, tulić troszczyć się i uczyć jak żyć…

Minione tygodnie dwie kobiety zajmują mi dużo miejsca w głowie. Obie mieszkają w tym samym mieście. Obie w miarę w tym samym czasie, rzeczywistości, przestrzeni, realiach. Obie są matkami, partnerkami, kobietami… Jednak jedną podziwiam , a  za drugą się wstydzę. Jedna jest dla mnie przykładem siły, poświęcenia i wartości, druga coraz większym uosobieniem egoizmu, głupoty i zatarcia człowieczeństwa…

*

Pierwsza jest oddana życiowemu partnerowi i synowi absolutnie. Przez długi czas utrzymuję męża jak tylko potrafi wraz z wsparciem seniorek rodu. O jedynaka troszczy się i pomaga  we wszystkim do ostatnich jego dni. Ukochany mężczyzna –  dla którego zostawiła wszystko – może na nią liczyć paradoksalnie – do ostatnich jej dni… Dla pasji i talentu męża żyję. Dla pasji i talentu syna – zrobi wszystko. Jest dla nich ostoją, filarem, łącznikiem. Jest zawsze do dyspozycji. Niby w cieniu, niby z boku, ale bez niej nie było by nic.

Od Zosi mogę uczyć się spokoju, pokory, opiekuńczości. Podziwiam ją za wierność wartości, konsekwencję, oddanie. Patrzy na swoich mężczyzn z miłością. Rodzina jest dla niej absolutnym światem. Niezależnie od okoliczności – przedkłada najbliższych ponad wszystko. To piękny przykład miłości, uczuć i tego – co tak rzadkie w współczesnej rzeczywistości. Ona nie kalkuluje opłacalności zachowań. Nie przelicza zysków jakie przyniesie jej taka, czy inna przysługa. Zosia istnieje dla swoich mężczyzn. Wspiera ich, motywuje, kocha. W każdej sytuacji pokazuje, że nic innego się nie liczy. Jest z nich dumna, ale i oni są dumni z niej. Ta rodzina spędza z sobą wiele czasu. Dużo rozmawia. Na każdy temat. Nawet na ten na który się nie rozmawia…

Zosia jest odpowiedzialna, zrównoważona, ale stanowcza. Wie co dobre dla jej najbliższych, a co ich krzywdzi i zasmuca. Mimo częstej bezradności w ich wyborach stara się rozumieć, wspierać i pomagać. Opiekuję się matkami. Dba o dom. O każdy dzień jaki wspólnie mają. Kocha malarstwo swojego męża. Uwielbia jego obrazy. Motywuje, doradza, analizuje…Tak samo wspiera syna w jego muzycznych fascynacjach. W trójkę słuchają płyt i oglądają powstałe w pokoju obok obrazy. Kochają się. Miłością trudną, ale bezkompromisową i niezaprzeczalną. Czego mogą być pewni  w świecie jaki ich otacza – to siebie… Tego mogę im zazdrościć i starać się sprawić, aby otoczyć się osobami tak szczerymi i dobrymi jak oni. Tak niesprzedajnie ludzkimi…

*

Drugą z nich znam od lat. Słuchałam piosenki – nie ,,kolejnej o miłości’’ i myślałam sobie – jest w porządku. Teraz w to wątpię…

Natalia postanowiła podzielić się z światem swoim zabiegiem na Słowacji. Jest matką dwójki kilkulatków. Weganka, artystka, kobieta wyzwolona. W swoich ostatnich wypowiedziach przemawia jaka to jest wyjątkowa. Bo nikt do tej pory tego czy tamtego… Żadna z kobiet nie była tak odważna jak ona i tylko ona zdecydowała opowiedzieć w 2016 roku o swoim bardzo intymnym wyborze. Decyzji, która pozwala głęboko oddychać – 5 minut i nagle życie staje się znów wspaniałe… Nie nie, dopiero staje się wspanialsze, a zatem wszystkim znudzonym polecam – bądźcie nieodpowiedzialne. Kochajcie się bez zabezpieczeń bo to taka fajna adrenalina i filing a potem… cóż… skrobanka i inne życie… hmmm…

Rozumiem czarny protest. Sama z moim chłopakiem w deszczu szliśmy wrocławskim powstańców śląskich. Oj, długi był ogonek mimo parszywej aury. Sama chcę dokonywać wyborów i cenię wolność we wszelkich jego aspektach. Nie chcę mieć dzieci i po urodzeniu córki staram się na tyle być odpowiedzialna, aby w ciąże nie zachodzić. Współcześnie dostępne środki są właściwie 100%. W przypadku kiedy im nie ufam – z mężem/partnerem decydujemy się na zabieg absolutnie wykluczający zapłodnienie.

Rozumiem, że można ,,zaszaleć’’, że zdarzają się różne sytuacje młodym ludziom. Jednak kiedy przemawia do mnie o aborcji i wspaniałej nocy z mężem na śpiocha matka 2 dzieci, osoba wyedukowana i światła – wstydzę się za ten dziwny świat.

Jestem za wolnością, aborcją, indywidualizmem, ale nie popieram nieodpowiedzialności i głupoty. Jestem apolityczna i antyreligijna, ale nie dam sobie wmówić, że jestem taka super, że nie rozumiem co to jest usuwanie ciąży. To ekstremalna decyzja. I nie chcę nikogo przekonywać, że oddycha się po niej głęboko. To tylko niestety chęć masowego usprawiedliwienia za swoje złe decyzje, za słabości i brak wyobraźni, do którego mamy prawo, ale starajmy się zminimalizować konsekwencje…

Ofiary gwałtu, czy przypadki nieprawidłowości płodu to nieco inna historia niż wyznania celebrytki, że poniosło ją z mężem. Moim tylko zdaniem – bo z tego co czytam to Natalia ma poparcie innych gwiazd, które nie chcą na złość stosować antykoncepcji – Nie wiem. Nie wnikam – wiem tylko, że nie chciałabym być trzecim usuniętym dzieckiem matki, przed czwartym urodzonym, jak już kariera nieco przygaśnie. Oczywiście i tak może się stać, bo kobieta wybór powinna mieć zawsze, ale wygłaszać na ten temat słów poparcia, czy czytać jak to dobrze mieć po latach seksualne uniesienia chyba się nie powinno…

*

Kobieta a kobieta… obie żyły właściwie obok, a jak innymi były istotami…

Którą chcesz być?

indeks