Nagminnie bawimy się w najmądrzejszych znawców wszystkiego. Wystarczy nam chwila, aby ocenić drugiego człowieka i wypowiedzieć się na jego temat wartkim potokiem słów. Ciężko nas zatrzymać, jak zaczniemy za plecami komentować czyjeś wybory, czy charakter. Wiemy. Przecież widzimy i potrafimy poukładać sobie w głowie, kto jaki jest i dlaczego. Rejestrujemy napotkane sytuacje i roimy w głowie ich ciąg dalszy. Szkoda, że już bez udziału bohatera spektaklu. Oczekujemy poszanowania swojej prywatności, tylko im głośniej o tym krzyczymy, tym łatwiej przychodzi nam deptanie osobistych wnętrz innych. Nie mam racji??? Nie raz przyszło mi pomylić się w swojej powierzchownej ocenie. Nie jeden, nie dwa razy, czułam się podle, kiedy rzeczywistość okazała się inna, niż pobieżnie mi się wydawało. Nie dwa i nie trzy, to, co widziałam, było złudnym kadrem, do którego nakręciłam resztę scen… Myliłam się wielokrotnie… Każdy z nas pomylił się wielokrotnie…

Part 1. Niewierny Despota

      Paweł prowadził swoją firmę od 17 lat. Po studiach informatycznych zaryzykował i postawił na rynek nowoczesnych technologii. Nie mylił się. Zbudował prawdziwe imperium, które trzymał zdecydowaną, pewną ręką. Był zawsze do bólu konkretny, opanowany i miażdżąco pewny siebie. W pracy miał przydomek tyrana. Ludzie bali się jego przenikliwego wzroku. Schodzili mu z drogi, bo to on musiał mieć ostatnie zdanie. Punktualny, perfekcyjny i do tego obrzydliwie przystojny. Na domiar złego bogaty, a to już ciężko znieść – co niektórym. Nigdy nie prowadził z nikim prywatnych rozmów, wiec pracownicy szeptali za jego plecami, snując wiele wersji życia pozazawodowego. Na biurku stało jedno zdjęcie z jego ślubu. Miał na nim jakieś 25 lat. Tyle samo mogła mieć oszałamiająca blondynka w jego objęciach. Od zawsze miał na palcu obrączkę, więc wnioskowano, że status nie został zmieniony. Nikt jej jednak nie widział, więc spekulowano, a było o czym… Co jakiś czas przychodziły do niego różne kobiety – zabraniał wtedy sekretarce przeszkadzać – choćby talibowie porwali magazyn… Ktoś przyuważył, jak trwał w objęciach na korytarzu z jedną z nich. Inna przy okazji rozmowy trzymała go za dłoń, patrząc w oczy. Miał więc – jasno przypięty przydomek – niewierny despota. Kobiety nienawidziły go za to, że na żadną nie zwraca uwagi, a zdradza żonę z dochodzącymi rywalkami. Opluwały go za brak szacunku do drugiej połowy, która pewnie straciła swój blask i wypatruje go bezskutecznie w sypialni. Mężczyźni zazdrościli mu pozycji, wiedzy, bystrości, profesjonalizmu i dobrze prosperującej marki na rynku. Jednak nic ich tak nie wkurzało jak to, że zawsze miał racje. Bywało, że najbardziej ryzykowne i utopijne z pozoru pomysły – okazywały się strzałem w dziesiątkę. Do tego ta pewność siebie i kobiety, które też traktował bez spektakularnych emocji…

     Paweł przychodził na swoje stanowisko punktualnie, mimo, że mógł już ze swoją pozycją tylko nadzorować firmę, przez zaufanych doradców, jakich posiadał. Mógł oddawać się pasjom i korzystać z profitów, jakie nie sposób było wydać w ciągu kilku żyć. Był jednak w swoim gabinecie codziennie. Nikt nie pamiętał jego urlopu, a nieobecność – jeśli była – powodowały służbowe negocjacje. Często gasił światło, za już nieobecnymi pracownikami. Kamienna twarz odbierana była, jak maska cynika i tyrana. Skupiona, powściągliwa, pozbawiona emocji…

      Wracał do domu słuchając Pachelbela. Uwielbiał klasykę. Jego wielką pasją była muzyka, ale niestety nie udało mu się połączyć fascynacji z pracą zawodową. Koncerty w filharmonii z żoną były chwilami, które chciał zapamiętać na zawsze… Wiele chwil chciał zapamiętać na zawsze… W drzwiach witała go przeważnie cisza. Czasem, jeśli ktoś z domowników zauważył, że wrócił, otwierał mu drzwi, żeby nie szukał klucza. Domownicy… Dwie pielęgniarki – od lat miały swoje pokoje na górze. To one czasem przychodziły porozmawiać z nim poza domem. Wspierały go. Dodawały sił, kiedy je tracił. Wiedziały, przez co przechodzi każdego dnia… Obok nich mieszkał masażysta, który postanowił zająć się też ogrodem i zakupami i oddana rodzinie opiekunka Pawła –Zofia. Teraz gotowała dla wszystkich i porządkowała, co trzeba. Od wejścia kierował się do łazienki. Mył zmęczoną twarz i ręce. W lustrze widział odbicie, którego nie lubił. Po wytarciu twarzy – rysy łagodniały układając zmarszczki trosk i zawodów…

      Szedł spiesznie do pokoju, w który od 15 lat leżała Teresa. Sparaliżowana po wypadku drogowym, w którym on był kierowcą. Dożywotnia diagnoza podcięła mu skrzydła. Odebrała tak wiele. Nigdy sobie tego nie darował, mimo, że nie mógł uniknąć wypadku. Nigdy nie pogodził się z konsekwencjami, które przyniosła trasa na lotnisko, w ich 2 rocznicę ślubu. Przysiągł jej wierność i oddanie i tym bardziej chciał słowa dotrzymać, kiedy Teresa prosiła go, żeby odszedł. To był moment, kiedy jeden jedyny raz… krzyczał. Nie mógł pojąć, czemu chce go pozbawić swojej obecności. Powinna wiedzieć, że niezależnie od wszystkiego zawsze będzie jego życiem i spełnieniem. Żyje dla niej i nic tego nie zmieni. Chciał spędzać z nią całe dnie, ale kazała sobie obiecać, że będzie pracował jakby nic się nie stało… Każdy wieczór jednak był ich. Trzymał jej dłonie, masował stopy i opowiadał historie z ich życia, których słuchała. Był szczęśliwy, że patrzy na niego, mimo, że nie była w stanie odpowiedzieć. Słuchali Mozarta, Chopina, Bacha… To były momenty, kiedy uśmiechał się do kobiety, którą pokochał całym sercem. Chwile, gdzie nie liczyło się nic. Ani pozycja, ani praca, w której starał się być dobrym człowiekiem. Wymagającym, ale życzliwym. Nigdy nikogo nie obraził i nigdy nikomu nie odmówił pomocy… ale o ty się nie plotkuje…

Part 2. Tania, pusta idiotka

      Natalia była kelnerką od zawsze. Przynajmniej tak się wszystkim wydawało… Pracowała w nocnym klubie w centrum miasta. Barmanka od wielu lat, ale kto by pamiętał, co było wcześniej. Wysoka brunetka, która miała mimo upływu lat – sprężyste ciało nastolatki. Spokojna, opanowana. Latynoskie rysy dodawały jej egzotycznej urodzie – magii i tajemniczości. A była tajemnicza. Nie opowiadała o sobie, a kiedy miała przerwę, szła się przejść, zamiast z pozostałymi dziewczynami przeglądać klientów klubu. Na zaczepki starała się nie reagować. Chamskich propozycji i komentarzy starała się nie słyszeć. Wiele tu widziała i miała świadomość, że klient rządzi, nawet, jeśli jej się to nie podoba. Kiedy nie reagowała na propozycje – niejednokrotnie padały wyzwiska. Z kamienna twarzą słuchała, jaką jest pustą lalą, która nie umie nic innego – tylko usługiwać w klubie. Czasem patrzyła na tych, którzy ją obrażają i nienawidziła życia, za to jak potrafi upodlić i zdeptać. Niejednokrotnie miała ochotą wyjść i nigdy nie wrócić, ale był to jedyny taki lokal w mieście. Jedyne miejsce, gdzie za weekend dostawała pieniądze, które pozwalały jej żyć cały tydzień. Dostawała propozycje spotkań – zawsze odmawiała. Odrzucenie propozycji owocowało wyzwiskami i lżeniem, które znosiła bez słowa. Tym, którym odmówiła potrafili opowiadać na jej temat najwięcej. Fantazja po kolejnym drinku, ponosiła odrzuconych do granic rozciągnięcia. Nie tłumaczyła się. Nie zaprzeczała. Wiedziała już z doświadczenia, że to tylko podsyci podłość. Sprowokuje twardzieli, do jeszcze większych ataków na głupią kelnerkę, której rzuca się napiwek na odchodne. Koleżanki jej nie rozumiały. Z nimi też miała słaby kontakt. Nie rozumiały, dlaczego uparcie odmawia – przecież nikt jej nie namawiał na ślub, tylko na zabawę. Mogła przecież ustawić sobie życie z którymś z gości, bo jej nieprzeciętna uroda przyciągała bywalców nocnych szaleństw. Podejrzewały ją, że kreci z kilkoma za plecami, a udaje święta, a przecież nie może nią być z 2 dzieci, które dała sobie idiotka zrobić zanim skończyła 20 lat.

       Tak. Zdecydowała się na dzieci wcześnie. Czy za – nikomu tego oceniać nie wolno… Był jej pierwszym chłopakiem. Kochała. Wierzyła, że i on ją kocha… na zawsze… Zuzię urodziła w klasie maturalnej. Była taka szczęśliwa… myślała, że razem są. Druga ciąża była nieplanowana. Tomek namawiał ją na aborcję – nie chciał więcej dzieci. Zaczął zarabiać, kupił samochód marzeń, chciał szaleć, a nie niańczyć kolejne dziecko. Asia urodziła się z porażeniem mózgowym. Kazał jej zostawić małą, albo odejdzie. Wyszedł 10 min po tym jak zagroził i nigdy więcej go nie widziała. To ją tylko wzmocniło. Zrozumiała, że dziewczynki mają tylko ją i nie może ich zawieźć. Przerwała studia na akademii muzycznej. Porzuciła pisanie wierszy, których wydanie było jej marzeniem. Zamieniła się w pustą idiotkę, która robi swoje i wraca do ukochanego świata. Nalewa drinki, daje się obrazić, ale to daje jej możliwość ,bycia cały tydzień w domu z nimi. Dziękowała Bogu za przyjaciółkę, która od lat spała w jej łóżku w weekendy, kiedy ona podawała zamówienia. Zastępowała ja przy Maluchach w taki sposób, że nie usiała się obawiać, że jej brakuje. Po powrocie z klubu miała dość ludzi. Dość mężczyzn. Dość słów, jakie wyrzucają z siebie ludzie nie wiedząc nic. Wracała do świata, który był tylko Ich. Wiedziała, że nigdy tego nie zmieni… że nie chce…

     Paweł i Natalia, to często ofiary naszych ocen. Takich ludzi jest pełno wkoło nas, ale o ile łatwej wiedzieć, kiedy się nie wie…

…zanim kogoś oczernisz podłym słowem – najpierw go poznaj…
…Dobrze poznaj…