Dzisiejszy wywiad z Panią Izabellą Gądek, chodził mi po głowie od dawna. Właściwie byłem chyba jednym z pierwszych, którzy mieli okazję przeczytać jej debiut książkowy. Utwory poskładane, oprawione i pachnące nowością – dotarły do mnie w lutym. Potęga Pozorów nie była łatwą książką z dwóch powodów. Z każdą stroną odnajdywałem w sobie zło i swoje ludzkie niedoskonałości, a co za tym idzie dopadał mnie smutek, że nie staram się być lepszym człowiekiem. Po drugie – znając najnowsze utwory Pani Izabelli, spodziewałem się ucieczki w inną rzeczywistość, a zostałem skazany na wiwisekcję własnego sumienia. Książka po lekturze powędrowała na półkę, ale mam nadzieję, że to dopiero początek zbioru i z niecierpliwością oraz ciekawością – czekam na kolejne. Teraz cieszę się wywiadem, który mam zaszczyt przeprowadzić. Myślę, że pozostawi on więcej pytań niż odpowiedzi, ale nie przesądzajmy tego.

LO: Pani Izabello. Może przejdziemy na Ty. To mi wiele ułatwi, bo po przeczytaniu Pani książki, czuję, jakbym znał Pani duszę. Jeśli to Pani nie przeszkadza oczywiście?

Izabella Gądek: Oczywiście, bardzo chętnie.

LO: Książka zdaje się być bardzo osobistą autofikcją. Ile w niej jest prawdziwych zdarzeń z twojego życia?

IG: W Potędze pozorów rzeczywiście niejednokrotnie odsłaniałam przed czytelnikiem zarówno swoje jak i znane mi z realnego życia tajemnice. Prowokuję do osobistych i głębokich przemyśleń co stwarza iluzję wspólnych rozważań. W książce pojawia się wiele zdarzeń, których byłam bohaterem, ale większość to spostrzeżenia, oraz próba zrozumienia ludzkiej natury i złożoności z kilku perspektyw. Daje to szersze spektrum poznania, jak również poszukiwania odpowiedzi.

LO: Próba zrozumienia ludzkiej natury? Czy nie wydaje Ci się, że stawiasz sobie zadanie, którego wykonać nie można? Chcesz zrozumieć człowieczeństwo, czy może zmusić czytelnika by przemyślał swoje?

IG: Codziennie staram się uczyć i rozumieć nowe rzeczy. To nieustanne poszukiwanie, odkrywanie, odczuwanie – jest niezwykłe. Chciałabym znać przyczyny, motywy, powody ludzkich zachowań, które niejednokrotnie zamiast dawać szczęście – są przyczynami tragedii, oraz wewnętrznego nieszczęścia. Staram się podzielić z Czytelnikiem moimi dylematami i wierzę, że wspólnie zmienimy siebie i świat…

LO: Zmienić świat. Znowu mission impossible. Czy wierzysz, że w czasach gdy bestsellerami są książki Lewandowskich, oraz modowo – kulinarnych mentorek – twoje pisanie może zmienić cokolwiek? Czy nie boisz się, że zostaniesz niezauważona i cały plan zmieniania czegokolwiek – zostanie tylko marzeniem? Czym jest dla ciebie zmienianie świata? Jak byś chciała by ten świat wyglądał?

IG: Mam świadomość tego – co stoi na top 10 w empiku. Nie chcę konkurować swoimi myślami z batonami mocy, czy stylizacjami na spacer, siłownie oraz party:). Może naiwnie, ale ufam, że są ludzie poszukujący odpowiedzi, czy głębszych przemyśleń. Jeśli zostanę niezauważona – nadal będę pisać – po części dla tych, którzy już mnie znają , po części dla siebie i najbliższych. Często słyszę, że świata i ludzi zmienić się nie da. To bzdura. Da się. On tego potrzebuje, a my możemy być bardziej świadomi i silni. Wspólnie jesteśmy w stanie pokonać największe przeciwności i przesuwać w nieskończoność granice naszych intelektualnych możliwości.

LO:  Może dajmy już spokój wielkim, ale moim zdaniem utopijnym marzeniom i porozmawiajmy o Twojej przyszłości. Masz już w planie kolejne publikacje? Zdradź naszym Czytelnikom, jaki będzie twój następny krok. Czym nas zaskoczy Izabella Gądek?

IG:  W mojej głowie ciągle pojawiają się nowe pomysły na opowiadania, wiersze i powieść fantastyczną, którą bardzo chciałabym napisać. Jest ona dla mnie wyjątkowo ważna, bo będę mogła opisać ,,inne rzeczywistości”, które poznałam i pokochałam za pośrednictwem sztuki.

LO:  Super – niech Potęga pozorów nie będzie osamotniona na mojej półce. Jeszcze na sam koniec chciałbym ci zadać kilka pytań osobistych. Wiem, że raczej starasz się chronić swoją prywatność, ale skoro już zgodziłaś się na ten wywiad, to myślę, że Czytelnicy chcą wiedzieć jaka jesteś w codziennym życiu. Zawsze sobie wyobrażamy pisarzy na swój sposób. Przed spotkaniem miałem obraz introwertyczki skupionej nad kartkami papieru, palącej cygaretkę i pijącej wino. Jaka jest rzeczywistość?

IG:  /spontaniczny, głośny śmiech/ Piję wino, uwielbiam je i będę je piła do ostatniego dnia. Nienawidzę papierosów tak bardzo, że nie jestem w stanie istnieć w ich towarzystwie. Kocham sport, malarstwo, kino, muzykę, architekturę… ale to wszystko ma inny wymiar i barwę, jeśli mogę z Kimś to wszystko dzielić. Bardzo ważne są dla mnie relacje z bliskimi i przyjaciółmi. Niezmierne istotne rozmowy i dialogi, które pozwalają mi nieustannie poznawać ludzka naturę i jej nieobliczalność. Jestem też chyba w pewnych kwestiach wiecznym dzieckiem i bliscy wiedzą, że stać mnie na szalone głupoty i głośny śmiech do rana.

LO: Muszę powiedzieć, że jesteś piękną kobietą. Bije od ciebie siła i zdecydowanie. Masz swoje pasje i cele w życiu. Czy mężczyźni się tego boją?

IG: A ty się boisz?

Dalsza rozmowa miała charakter prywatny, którą dokończyliśmy na korcie w upalne popołudnie i nie mam zgody na jej publikację. Mam nadzieję, że to nie jest ostatni wywiad z Izą. Raczej nie wierzę w jej wizję zmiany świata, ale z pewnością zmieniła mój sposób oceniania go. Chyba tak naprawdę o tym mi mówiła…

Może Świat zmienia się poprzez jednostki i nie potrzeba milionowych nakładów, chociaż szczerze jej tego życzę…