Od kilku lat nosiłam się z zamiarem kontynuowania mojej edukacji. Brałam pod uwagę politologię oraz psychologię. Oba kierunki uważam za interesujące, a zatem z przyjemnością wrócę do książek i zgłębiania wiedzy. Czas wreszcie zrobić coś dla siebie. Znudziło mi tyranie wyłącznie na rachunki. Postanowiłam wreszcie zmienić zmęczoną, zestresowaną codzienność. Chcę poczynić w moim życiu znaczące zmiany, które doprowadzą wreszcie do ludzkiego traktowania – jakie w polskiej rzeczywistości nie było nierealne. Wykończyła mnie pogoń rat kredytowych, absurdalnych podatków, które płacę mimo braku zysków i wieczny niedoczas. Wymęczyła mnie opieka zdrowotna, która latami drwiła sobie ze mnie. Od 2011 przyglądam się mojemu Fuhrerowi, aż mój rosnący podziw doprowadził mnie do obecnego działania…
Mieszkanie, które było duszącą pętlą – sprzedałam po kosztach, byle nigdy już więcej nie zobaczyć sms a z przypomnieniem o dacie spłaty raty kredytowej. Wychodząc od notariusza – pierwszy raz od wielu lat wzięłam głęboki wdech, który niczym nie krępowany – dotarł do płuc. Samochód i inne ruchomości – rozdałam po zdumionej i nic nie rozumiejącej rodzinie. Na pytanie – co planuje – coraz weselej i głośniej odpowiadałam – że wreszcie postanowiłam zadbać o swoje życie i zdrowie. Samolot do Oslo – w promocji – nabyłam za jedyne 39pln. Tyle kosztował mój bilet do raju, który powinnam wizytować dużo wcześniej. 2 godziny w powietrzu i moje stopy staną na upragnionej ziemi obiecanej. Do podróży zostało mi niecałe 7 godzin. Zabieram z sobą tylko bagaż podręczny. Nie potrzebuję wiele zabierać z tego dziadowa. Jedyna myśl, która jest małą skazą na mojej tafli euforii – dotyczy tego, że olśniło mnie tak późno i żeby mój plan nie miał wielu wyznawców dzięki genialnemu Fuhrerowi… W zeszłym roku na procesie w anglii zauważyłam sporo analogii. Oskarżony Brytyjczyk Mark Colbornie – w swoich dziennikach pisał – „Zamach w Norwegii to to, co chciałbym przeprowadzić w Anglii. On był błyskotliwy i wręcz poetycki”. Tym bardziej nie ma na co czekać.
Jego cyfrą było 77. Postaram się osiągnąć 88 – ładnie wygląda i doskonale brzmi. Może uda mi się wynegocjować z Norwegią 3 pokojowy apartament. Siłownie mam zapewnioną, ale z racji, że jestem kobieta może będę miała w pakiecie jakieś zabiegi upiększające?? Na studia nauk politycznych Uniwersytetu w Oslo – postanowiłam iść identyczne jak mentor Breivik. Genialny kraj. Istne eldorado prawne. Kocham ich! Pracowałam 15 lat po 10h dziennie. Odpowiedzialność, stres, strach – nie pozwalały mi spokojnie spać. Nie było mnie stać na telewizor, siłownie, czy dobre jedzenie – bo większość pensji oddawałam na to, żeby mieć gdzie wegetować. Do lekarza – terminy za 2 lata. Rehabilitacja po wypadku – kolejne lata – 10 żałosnych 12 minutowych masaży – nie zdążyłam się dobrze rozebrać – już trzeba było wychodzić. Zero relaksu. Tyle samo rozrywek… Ostatnie 3 lata właściwie w zimie nie odkręcam kaloryferów – bo spłacam poprzednie sezony grzewcze, więc siedziałam jak idiotka niby we własnym / banku mieszkaniu – w 2 polarach i skarpetach narciarskich…
Co Przyniesie moje nowe życie? Będę wreszcie mogła wrócić na studia. Czytać książki. Z tego co się orientuję kieszonkowe za mieszkanie w luksusie i dbanie o siebie – to jakieś 120 pln – powinno wystarczyć . Nowe gry na konsoli. Świeżutkie książki. Filmy. Nawet jeśli troszeczkę będzie mi początkowo doskwierała samotność – spokojnie powołam się na art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi, że „nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu”. Więc luz.
Dotychczas gnieździłam się w kawalerce, a teraz czeka mnie przestronny apartament z sypialnią, siłownią i osobna pracownią pracownię z biurkiem i laptopem. Będę mieć kucharkę, praczkę i sprzątaczkę. Kawa podawana do łóżka. Wreszcie bez pośpiechu i stresu – będę się relaksować naprzemiennie muzyka, literaturą i filmem. Jak zrobię magisterkę na uniwersytecie – to może i doktoryzować się uda. Poprawię kondycję, bo nie miałam na karnet w moim cudownym kraju. Wyleczę zęby – kilka plomb dawno czekało na wymianę… Zobaczymy…
Tak czy inaczej – mam nadzieje teraz na nowe, wreszcie cywilizowane życie. Może poznam fajnego faceta i wyjdę za mąż. Dam ogłoszenie jak już się tam zadomowię i trochę ogarnę. Mam nadzieję, że często podają na obiad ryby. Łososie norweskie nie mają konkurencji. Kupiłam ten extras tylko z 3 x i to dla gości – żeby pokazać, że mnie stać na takie luksusy. Potem niestety 2 dni wcinałam chleb ryżowy z pasztetem. Eh…. a w apartamencie jak nie będą podawać smacznie – można się poskarżyć i już się menu poprawi.. No raj… istny raj…
Muszę się zbierać bo nie chcę się spóźnić na lot.

Do zobaczenia wkrótce mój Fuhrerze – Breivik…