We wszelkich miejscach spotkań – zarówno wirtualnych jak i rzeczywistych, prędzej czy później pojawia się pytanie dotyczące naszych zainteresowań. Przeważnie występuje ono po, lub przed zajęciami zawodowymi, ale znajduje się w obowiązkowym zestawie początkowym.

      Spotykam wiele osób i często sama udzielałam odpowiedzi na to pytanie. 95% różnorodnych uczestników konwersacji – gdy mówiłam o sztuce – niestety nie podzielało mojej pasji. Nie jestem tym jednak zdziwiona, czy rozczarowana. Wiem od dziecka, jak bardzo rzadko udało mi się znaleźć partnera do dyskusji na tej płaszczyźnie. Sama nie posiadam ogromnej wiedzy na ten temat, tu nie chodzi jednak o popisy encyklopedycznych wiadomości, ale o czystą ciekawość tego tematu i chęć rozumienia chociażby ułamka świata tworzonego przez Artystów.

      Zainteresowania Rozmówców, z jakimi miałam okazję wymieniać słowa, czy spędzać czas – przeważnie dotyczyły sportu /co niekoniecznie przekłada się w dużej większości na jego uprawianie/, muzyki, filmu, oraz wszelkich otaczających nas dóbr luksusowych /tu od końca lat 90 tych zdecydowanie ten sektor ma tendencję wzwyżkową/. Do tej ostatniej kategorii można wpisać – motoryzację, technikę oraz wszelkie nowości kosmetyczno-chirurgiczne – bez których świat byłby inny… z pewnością mniej silikonowy…

      Współczesna rzeczywistość wymaga od nas znajomości wielu niepotrzebnych zagadnień. Musimy być na bieżąco z modą, trendami, zakupami i wszystkimi informacjami, jakie docierają do nas każdego dnia. Muzycy wydają dziennie setki płyt, pojawia się ilość filmów – nie do obejrzenia, w tv jest taki ogrom wszelkich programów, które non stop pokazują nam jak żyć. W tym pędzącym chaosie niewiele osób jest w stanie dostrzec cokolwiek. Dokładnie… chodzi o marne cokolwiek… Niestety charakter życia, które przyszło nam prowadzić często pozbawia nas wrażliwości i chęci spędzenia chwili dłużej na jakimś zagadnieniu. W tym samym czasie słuchamy muzyki, gapimy się w oddali na wojnę w faktach, na komunikatorach wrzeszczy kilka osób, a telefon dzwoni jak opętany…O zastanowieniu się bądz zgłębianiu czegoś ze spokojem, aby to poznać i zrozumieć – nie ma mowy…

      Z czego to wynika? Myślę, że poza tym iż jesteśmy coraz bardziej leniwi i znudzeni a wszelkie impulsy, na jakie jesteśmy w stanie zwrócić uwagę muszą nam głośno i z fajerwerkami wskoczyć na głowę – to wina leży w braku edukacji. W kompletnej ignorancji osób odpowiedzialnych za program nauczania młodych osób. Absolutnym lekceważeniu sfery ludzkiego życia, która zależy od zmysłów, delikatności czy subtelnej analizy – pozbawionej oczywistości i schematów. Mniemam, że decydenci na rządowych posadach również nie otrzymali takowego przygotowania w postaci kontaktu ze sztuką w okresie rozwoju i dojrzewania. Tak długo jednak jak sztuka będzie występowała w życiu młodych osób w postaci iphone czy playstation, czy nike air – będzie ciężko o jakiekolwiek pozytywne zmiany w zakresie zainteresowań.

     Kiedy ja chodziłam do podstawówki – lekcje plastyki plasowały się na końcu rozkładu szkolnego dnia. Spokojnie można było te zajęcia jak nie skrócić to pominąć, gdyż nauczyciel również optował za wcześniejszym powrotem do domu. Przez cały rok nie działo się nic, może trzeba było na zaliczenie – a był to przedmiot zdecydowanie podnoszący poziom średniej – trzeba było pokazać z 2 rysunki…

     Nie mając zatem pojęcia o technikach i możliwościach jakie kryje w sobie plastyka – większość uczniów zaliczała ten przedmiot na maksymalne 5. Podobnie działo się na lekcjach muzyki – ja z niej zapamiętałam gamę – graną na ohydnym zielonym flecie prostym.

     To, że zwróciłam uwagę na sztukę i malarstwo – zawdzięczam przypadkowi. Na stronach fantastyki, która czytałam jeszcze w czasach komuny pojawiały się obrazy ilustrujące opowiadania. I tak czytając Grę Endera, czy Wojnę światów – zobaczyłam jeden z obrazów Beksińskiego. Zrobił on na mnie tak ogromne wrażenie, że długo nie było dnia żebym o nim nie myślała. Byłam nim tak samo zachwycona jak i przerażona. Zaczęłam szukać innych Artystów, z którymi zasypiałam wieczorami podróżując po poznanych fascynujących krainach. Patrząc na wiele obrazów długo wyobrażałam sobie co wypełnia przestrzeń poza ramami uchwyconymi przez Malarzy. Jak pachnie powietrze, jakie słuchać dzwięki.

     To był początek mojej drogi odkrywania światów, często przerysowanych i pozornie obrzydliwych, które jednak fascynowały i pochłaniały wiele kłębiących się emocji. Z czasem poznałam Rozmówców, którzy odczuwali podobnie. Chcieli spędzać czas z Aniołami, Hybrydami, Biomechanoidami, kamiennymi Postaciami i wszelkimi Stworzeniami, które bywały bardziej ludzkie, niż realni ludzie…

     Z perspektywy lat – wiem, że jest ich decydowanie za mało..

    Wiele osób nie zauważa sztuki i nie stara się jej zrozumieć z niewiedzy. Nie ma świadomości, że pozorna brzydota czy inność wynika z ogromnych tragedii lub wielkiego szczęścia. Gro wykształconych, obytych i niewątpliwie bardzo ciekawych osób – traktuje sztukę jako coś zbędnego i bez wartości. Nie zdaje sobie sprawy jakie umiejętności, talent i warsztat malarski został oddany w pozornie banalnej kompozycji kolorystycznej. Picasso doskonale malował klasycznie, a jednak jego charakterystyczny styl objawił się w inny sposób. Wielu czołowych malarzy perfekcyjnie włada pędzlem, poszukując jednak nowej drogi w postaci nieznanych form, czy nietypowych połączeń.

     Akademie Sztuk Pięknych na całym świecie przyjmują pod swoja opiekę artystów, którzy opanowali rysunek i malarstwo na tyle, aby potrafić przedstawić martwa naturę, portret czy istniejącą przestrzeń w widzianej formie. Dalsza edukacja polega na poszukiwaniu własnego stylu, tematyki i doskonalenia posiadanego talentu. Talent do tworzenia to wielki dar. Jednak sporo Geniuszy nie skończyło elitarnych uczelni. Ich wewnętrzny głos poprowadził ich do idealnego – bez pomocy i podpowiedzi. Tomek Alen Kopera jest jednym z nich. Jednym z Wielkich, który ma ogromny wpływ na emocje jakie wywołuje w Odbiorcach swojej wyobraźni przeniesionej na płótna…

     Często słyszę komentarz – co to za artyści, każdy tak potrafi, lub moje dziecko rysuje ładniej. Co to za bazgroły, gdzie tu proporcje… No cóż – ,,ładniej” nieco odbiega od tego, co widzimy w reklamach i cukierkowym świecie, który ma nas masowo ogłupić i znieczulić.

    Zrozumienie sztuki wymaga czasu. Musimy się z nią oswoić. Obejrzeć wiele jej odsłon, aby mieć dystans i indywidualny odbiór – przez nikogo nie narzucony. Świat sztuki jako jedyny – jest niezmierzalny i niekreślony, a zatem pozbawiony schematów i granic – co pozwala na jego nieograniczoną niczym interpretacje.

    Sztuka nie ma przełożenia na naszą powierzchowność. Prawdziwa – milczy w nas dodając tajemniczości w gestach i blasku w oczach, niecierpliwie wypatrujących jej kolejnych kadrów.

    Nigdy nie jest za późno, aby zmienić swoją świadomość i spojrzeć szerzej i uważniej na otaczające nas rzeczy. Będzie to jednak trudne jeśli nie zrozumiemy, że pewne poczucie estetyki i piękna rozwija się w nas wraz z dorastaniem. Zaszczepienie tej magii w dzieciach – zaowocuje pełniejszym postrzeganiem wielu dziedzin. Sztuka jest wszędzie. Nie tylko wisi w muzeum, czy w drogich, niedostępnych wnętrzach. Ona istnieje za każdym rogiem pod wieloma postaciami, zniecierpliwiona czekaniem na wrażliwe i subtelne zmysły…

    Za 15-20 lat, jeśli odkryjemy wyjątkowość i nieograniczoną różnorodność mistrzowskich artystycznych kreacji młodemu pokoleniu – może w zainteresowaniach wielu z nich – pojawi się sztuka, która jako jedyna istnieje ponad wszystkim…

                                                                              …dosłownie ponad wszystkim…