Kiedyś, niestety w bardzo zamierzchłych już czasach – samiec alfa wykazywał się cechami przywódcy, opiekuna i przewodnika. Znał doskonale swoją wartość, kierował się niezłomnymi zasadami. Wzbudzał podziw, szacunek, poklask – mając niemałe grono adoratorek. Dawno temu – w świecie, który zginał bezpowrotnie przysypany bredniami rodem z USA, utopijnym szczęściem zależnym od bogactwa i gromadzenia – samiec alfa nie musiał poniżać, ani drwić z nikogo. Swojej kobiecie nie udowadniał do porzygania jak jest silny i mądry, a innym współmieszkańcom nie nudził o swoich nieskończonych zaletach. Mężczyzna z pokolenia mojego dziadka, czy ojca – chciał dbać ze wszystkich sił o swoich najbliższych, nie mógł patrzeć na krzywdę dzieci oraz słabszych i nie musiał być kuszony żadnymi korzyściami – aby stawać po stronie honoru, dobra, czy sprawiedliwości.

      Niestety wraz z pojawieniem się klanu zaślepionych feministek, przedstawicieli gender, jak również zwolenników upadku religii, zasad i rodziny – wyginęli prawi, szczerzy i godni zaufania posiadacze testosteronu. Na nieszczęście świata, kobiet, przyszłości ludzkości i kosmosu – zastąpiły ich najsłabsze i najpodlejsze osobniki – uzurpujące sobie prawo do bycia współczesnymi samcami alfa… To, co kiedyś było ich atutem – przestało istnieć, a to co wcześniej wykluczyłoby ich z grona przebywania w towarzystwie męskich wojowników – w obecnych realiach stawia ich w najliczniejszych szeregach…

     Tymczasem pradawny, prawdziwy facet doskonale wiedział, że każdemu zdarza się popełnić błędy. Nie miał problemów ze schowaniem dumy do kieszeni i przeproszeniem drugiego człowieka. Nie potrzebował tłumaczenia rzeczy oczywistych, w tym dekalogu i sensu jego przestrzegania.

     Nieistniejący bohater będący samcem alfa nie zmieniał reguł w zależności od sytuacji i zawsze starał się być uczciwy. Nie sięgał po krętactwa, manipulacje okłamywanie innych. Żył tak, by nie wstydzić się spojrzeć w swoje odbicie w lustrze bez odruchu wymiotnego…

     Nie wiem czy jest to kwestia luster, czy ledowego oświetlenia, ale ogromna rzesza panów patrzy w swoje odbicie nierzadko z głupkowatym uśmiechem zadowolenia. Goli się spokojnie prężąc przesterydowane mięśnie, co 66 sekund, albo z kolei eksponując swój tłusty brzuch, nieskalany żadną aktywnością sportową…

*

    Pod koniec roku 2015 zdecydowanie można wyróżnić kilka typów współczesnych samców alfa. Prym wiodą jednak dwaj zdecydowanie faworyci, których pozwolę sobie nazwać i ponumerować. W wyróżnionej licznej grupie nr 1 – Papów Smerfów – znajdują się manipulatorzy, frustraci i tchórze, – którzy swoimi przeintelektualizowanymi tyradami zatruwają przestrzeń międzygalaktyczną. Są nieomylni, wyjątkowi, nieszablonowi – krótko mówiąc wybitni pod każdym względem. Grupa nr 2 składa się He Menów – bywalców siłowni, kosmetyczek, dyskotek, darmowych wyżerek, którzy zdecydowanie stworzeni są do celów wyższych.

    Samiec Alfa – typu Papa Smerf to wytrawny gracz. Ponieważ jest leniwym i zmanierowanym szowinistą, wszystko co chce osiągnąć musi zaplanować, a potem umiejętnie zmanipulować otoczenie. Pozornie wyluzowany ma nerwy w strzępach. Udawana stabilność emocjonalna ledwo mieści się w zaniedbanym ciele, a zbudowany na wstępie pijar – topnieje niczym kostka lodu wrzucona do gorącej herbaty z każdą chwilą. Wiele osób, szczególnie kobiet łyka haczyk i często nawet, kiedy się połapie, z kim ma do czynienia – wyciąga pomocną dłoń. Niestety to kardynalny błąd, który kosztuje nieszczęśnika potem wiele zepsutych chwil… Papa Smerf nigdy nie doceni starań i szczerych wskazówek. Ma świadomość, że czas nie działa na jego korzyść, więc posunie się do każdego fortelu, aby jak najdłużej bazować na nieistniejącym wizerunku. Pod postacią boskości i wyjątkowości kryje się bowiem zakompleksiony, mały chłopiec, który wbrew logice będzie sam siebie oszukiwał, że jest kimś innym. Nie szczędzi zatem słów „na zawsze”, „jeszcze nigdy dotąd”, no i oczywiście jest szczery i zakochany „jak nigdy z nikim”. Niestety wypowiadane słowa, deklaracje, przysięgi są niczym przezroczyste mgły nad mokrą łąką, które znikną przy pierwszym promyku słońca. Zapewnienia nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Słowa – potoki nie pokrywają się z czynami. Jakakolwiek krytyka, czy próba zrozumienia tego stanu – skutkuje coraz większą agresją i złością proporcjonalną do ilości posiadanego alkoholu we krwi.

    Papa Smerf ma ogromne wymagania, co do swoich partnerek. Ponieważ sam uważa się za istotę wybitnie obdarzoną mądrością, inteligencją i intuicją – nie liczy się ze zdaniem swoich dam. One mają zachwalać nieistniejące walory, albo narażone zostaną na bardzo podłe i bolesne słowa, które mają im przypomnieć, kto jest samcem alfa i kto rozdaje karty. Papa Smerf nie znosi pracy nad sobą i konsekwencji. Kocha za to sofę i wszelkie ziemskie przyjemności. Nie dla niego aktywność fizyczna, czy zdobywanie wiedzy. Umie wszystko przecież najlepiej, a sport jest dla debili. Jego wybranki mają jednak być tak samo mądre jak i atrakcyjne. Mają nad sobą pracować na wszystkich płaszczyznach, bo inaczej będą obrażane i wykpiwane. On za to spokojnie może przeglądać się w lustrze mimo kilku dziesięciokilogramowej nadwagi… przecież jest ponad to…

    Niestety za taki stan rzeczy winne są również uległe kobiety, które zrobią wszystko, aby tylko zniknąć z listy „samotna”. Zaakceptują za wiele, przeważnie kosztem siebie. Zniosą wszystko byle nie żyć w pojedynkę. Niestety nawet jeśli świat się przewróci – pewne rzeczy zostaną niezmienne. I takim właśnie przykładem jest męska umięśniona sylwetka, jak i fakt, że kobiety mają węższe ramiona i pełniejsze biodra – pomocne przy porodzie.

    Papa Smerf nie mając swoich sukcesów – osiągnięcia innych ostro skrytykuje posądzając ich o pychę i próżność. Nie doceni pracy i konsekwencji u rywali. Nie ucieszy się z pomyślności i docenienia partnerki przez otoczenie. Złości go wszelka wybitność u innych, której szczerze zazdrości.

    Pora na He Menów. Noooo to są naprawdę dobrzy zawodnicy. Jak na Władce Wszechświata przystało – tężyzna fizyczna pełni w ich przypadku kluczową i jedyną rolę. Sterydy, siłownia, suplementacja, dieta, opalanie, pielęgnacja, wszystko jest wysokich lotów. Nie rzadko jest on tak modnym trenerem personalnym, który przekazuje swoje przykazania dalej. Mając w posiadaniu ciało Herosa, panowie unoszą się niemal nad ziemią na skrzydłach samouwielbienia, a licznie posiadane lustra – utwierdzają ich, co kilkanaście sekund w tym właśnie przekonaniu. Posiadając te walory – jasne jest, że ich partnerki dosłownie i w przenośni drą pościel, siebie i całe jestestwo – w szaleńczym spełnieniu, odczuwaniu i zaspokojeniu. Usatysfakcjonowanych są setki. Kocha się w nich tyleż samo, a walczy o względy jeszcze większa rzesza. Ilość idzie naprawdę w dobrych cyfrach. Jeśli jednak pojawią się kłopoty w sypialni – jedyną winna jest ona – beznadziejna, oziębła, zimna i pozbawiona emocji suka…

    He Men wie, że musi dbać o siebie wręcz obsesyjnie, bo to jedyny skuteczny wabik. O siebie – bo partnerkę traktuje zgoła inaczej. Umięśnieni Herosi za punkt honoru na swoich cyklicznych spotkaniach na przechwałki – stawiają sprawę jasno. Ma być jak najmniejszym finansowaniem i bez emocjonalnie. Doskonała wybranka jest niezależna, zaradna, ma swoje mieszkanie, w którym doskonale pasują jego kapcie, samochód /najlepiej drugi dla niego/, pierze spocone po siłowni gacie, gotuje zdrowe jedzenie i nie marudzi. Za doskonałość uchodzą zamożne mężatki, których ślubni – spędzają czas w ciągłych delegacjach. Wtedy jest jasność, że żadne zależności i zobowiązania ich nie dotyczą, a czas mija na błogim, bez kosztowym relaksie, o czym paplają wszem i wobec – dumni z własnego sprytu. Kochają siebie, uwielbiają jak o nich się dba i taki stan rzeczy przyjmują za słuszny i właściwy.

    He Man nie lubi dzieci. Nienawidzi płacić nawet swoich rachunków. W większości jest melepetą, który nic nie osiągnął i w wieku 45 lat wynajmuje z kolegami tanie mieszkanie za miastem. Pracę zamienia na trening z dużym obciążeniem, a jakakolwiek odpowiedzialność na jaką go stać – to wrzucenie na siebie ubranka z TK Maxa i umycie skredytowanego pojazdu. Kobieta ma im służyć, podawać, wyręczać, usuwać problemy, niwelować niedogodności. Ma się ze wszystkim zgadzać, nie mieć własnego zdania i przytakiwać nawet w przypadku kompletnych bzdur. Krótko mówiąc ma być do jego dyspozycji – inaczej zostanie zamieniona na taką, która o tym marzy i potrafi kochać bezwarunkowo. Zdarza się, że He Man – jakimś dziwnym trafem jest zamożny. Chyba nie muszę opisywać, na co wtedy go stać i co serwuje swoim współtowarzyszom życiowej drogi. Pieniądze stawiają go ponad wszystkim, co istnieje. Jest absolutem wszystkiego i może sobie pozwolić na wszystko. Jako wybrańcy losu mają na głowie przecież zbawianie świata.

    Oba typy mają poważne problemy z sobą – zarówno na niwie psychicznej jak i fizycznej. 1 i 2 wcale nie jest z siebie zadowolona – bo zna chociażby z historii, czy plotek – charakterystykę prawdziwych samców alfa. Mimo głoszenia wszem i wobec o swojej doskonałości – nie potrafią radzić sobie we własnym towarzystwie. Dociera do nich wtedy jak niczym są bez wymuszonych pochwał i niezasłużonych braw. Wiedzą, że czas zweryfikuje ich obłudne gierki, obnaży słabości, a wtedy trzeba, czym prędzej poszukać innego obiektu, który chociaż na moment przedłuży tą smutną agonię. Niestety nieunikniony koniec, bo prawdziwy mężczyzna nie musi „bzykać” na potęgę ani dokopać innym, aby być mężczyzną.

    Prawdziwy samiec alfa ma czyste i jasne intencje. Zna swoją wartość, ma dystans do siebie. Potrafi cieszyć się życiem, nieustannie poszukuje, pracuje nad sobą. Bardzo zależy mu na zaufaniu i honorze. Podąża własną ścieżką nie patrząc na innych. Nie musi kopiować i powielać, gdyż potrafi kreować i wybierać samodzielnie. Ważne jest dla niego ciepło i bezpieczeństwo bliskich, co potwierdza czynami, a nie nic nieznaczącymi słowami. Ceni autorefleksje – tak ważną w poznaniu siebie i procesie samorealizacji, a tym samym uszczęśliwianiu innych. Postawą jednak jest dla niego szacunek, zarówno do siebie jak i do innych.

    Wiedząc, zatem jak jest i mając małe prawdopodobieństwo na spotkanie z mężczyzną o cechach przodków – coraz poważniej zastanawiam się nad samotnością lub związkiem z kobietą…