Człowiek w sytuacji ekstremalnej potrafi zabić. W przypadku długotrwałego stresu, czy zagrożenia może przestać być poczytalnym.  Desperata stać na wszystko. Jest w stanie posunąć się do ostateczności. Przebiec po moralnych i fizycznych granicach. Nic go nie powstrzyma. Zrobi wszystko. Pozwoli pokroić siebie… pozbawić narządów, tkanek, szpiku… w zamian za pieniądze, które musi zdobyć, a handel sobą – staje się dla niego jedyną możliwością. Nie ma takiej ,,rzeczy’’, której w ostateczności nie da się wymienić NA pieniądze. Matki sprzedają dzieci, kwitnie prostytucja w każdej konfiguracji, sprzedaż własnych organów w internecie stoi obok ogłoszeń technicznych i motoryzacyjnych.

     Nikt nie neguje spieniężania intelektu. Jest to powód do dumy i chwały. Czemu zatem spieniężanie własnego ciała jest oceniane, jako czyn moralnie niewłaściwy?

     Handel narządami ludzkimi to zjawisko, które niebezpiecznie się rozwija. Bogaci ludzie w krajach wysoko rozwiniętych zapłacą ,,ile trzeba’’ na czarnym rynku – „dawcy”  pochodzącemu z  krajów trzeciego świata.  Mołdawia, Indie, Bangladesz, Rosja. Tam powstały wyspecjalizowane ośrodki transplantacyjne – „kliniki”. W Chinach ok. 90 % narządów pozyskuje się od więźniów, na których wykonano wyrok śmierci /głównie strzałem w tył głowy/, a w krajach ubogiego Południa – także od porywanych i zabijanych specjalnie w tym celu dzieci. Singapur i Iran posiadają przepisy, umożliwiające legalny handel organami osób żyjących.

– ,,Jestem zdrowy, silny. Sprzedam nerkę, szpik oraz dwa płaty wątroby z braku środków na utrzymanie. Mam krew ABRh+, 29 lat…’’

-,,Ojciec w szpitalu. Rak. Mama nie pracuje. Ja mam 300 złotych, jako niania. Wolę sprzedać część ciała, niż puszczając się na ulicy…’’

Podobnych ogłoszeń jest setki – kategorie „medycyna” lub „różne”.

    Kryzys się pogłębia. Gospodarka ledwo zipie. Bieda rośnie w siłę. W 2017 ma pączkować liczba kolejnych zwolnień. Wielu z nas żyje zdecydowanie nie tak, jak planowało. Ludzi biednych w koło widać coraz więcej. Tych, którzy skazani są na ubóstwo i bezsilność, przybywa. Nie mówimy tutaj o chorej fanaberii, jakiej uległ kilka lat temu 17 letni Chińczyk i za nerkę kupił cuda Maca. Każdy z nas ma prawo do wolności. Wiąże się ona również z decyzjami, które dotyczą naszego ciała. Mamy prawo nim rozporządzać według własnego uznania i osobistych przekonań.

     Oddanie nerki dziecku, płuca żonie, szpiku przyjacielowi – poprzez fundacje – to czyny chwalebne i heroiczne. O Salecie nawet film nakręcono, bo Tata z niego okazał się wzorcowy i oby takich więcej. Są to zachowania, które potwierdzają wielkoduszność, dobre serce i niezmierzone pokłady wrażliwości, jakimi dysponuje gatunek ludzki. Sprzedaż za kasę tychże samych części własnego ,,ja’’ ,stawia już pod znakiem zapytania słuszność decyzji. Oddać – BRAWO!. Sprzedać – BE!. Pozornie podobny czyn, dzieli kosmiczna różnica, wynikająca z powodów tej decyzji. Sytuacja pierwsza powodowana jest ratowaniem zdrowia, lub życia najbliższych osób, które kochamy i pragniemy za wszelką cenę uzdrowić. Przypadek drugi, okupiony jest ciężką drogą krzyżową, jaką przechodzi ,,desperat’’, który okaleczeniem siebie, chce poprawić, często naprawdę beznadziejną sytuację.

    Doceniam swoje zdrowie. Staram się o nie dbać, bo wiem jak ,,inaczej’’ jest bez niego. Na teraz wydaje mi się niemożliwa sprzedaż, jakiejkolwiek swojej części. Wydaje mi się, nie mam pewności, bo już wiele razy los pokazał, że moje 100 % i inne pewniaki to błąd. Nie zapieram się przed wieloma rzeczami, wiedząc, że człowiek sporo znieść potrafi, ale i kruchy jest i złamać go można szybko. Zarzeka się przed nieznanym tylko ignorant. Ma pewność, w moim odczuciu, bardzo niedojrzała osoba. Niejednokrotnie wrzeszczą o ideałach ci, którzy pierwsi je łamią. Często najwięcej mają do powiedzenia ludzie, którzy nic nie doświadczyli. W tym roku usłyszałam wiele zapewnień i deklaracji od osób, które kiedy przyszła weryfikacja słów – zniknęły…Wyparowały jak plany na wakacje, czy wspólną, rodzinną przyszłość… Czasem pomilczeć trzeba, bo wszechwiedzących nie ma. Potrafię sobie wyobrazić, co kieruje człowiekiem, który decyduje się na taki krok. Staram się zrozumieć jego powody i głęboko współczuję wielu nieszczęśnikom, których los spycha w miejsca, gdzie nikt nie powinien się znaleźć. Zbyt wiele niesprawiedliwości i ku…a wkoło,  aby udawać, że zawsze jest jakieś wyjście. Zbyt wiele patologii i zła… żeby nie widzieć, że to ponad siły wielu istnień.

     Nie jest dobrze. Służba zdrowia nie zapewnia nam niczego. Nie można liczyć na podstawowe świadczenia, a co dopiero na pomoc w krytycznym momencie. Każdy z nas, może w jednej chwili stanąć po stronie potrzebującego  nerki, jak i osoby, która musi sprzedać oko. Państwo kpi z nas cenami leków i śmiertelnymi terminami zabiegów. Kraj topi się w długach, a pięknie to tylko wygląda nasz rząd na wakacjach. No i celebryci szczerzący się do nowych selfi ubrani przez sponsorów…  Zabezpieczonych na wszystkie ewentualności nie ma. Podwinąć noga może się jutro, a pomocy często znikąd nie będzie. Nie potępiam rodziców, którzy nie są w stanie utrzymać rodzin. Matek, ojców, którzy czują, że zawiedli. Partnerów, którzy chcieli lepiej, a kredyt okazał się groteskową szubienicą. Nie krytykuję decyzji, które podejmowane są przez ludzi bez wyjścia. Bez perspektyw. Pozbawionych przyszłości. Walonych bezlitośnie przez życie po plecach. Nie wiem  co zrobię, kiedy los każe mi wybierać, a na szali położy moje zdrowie, albo byt najbliższych… Postaram sprzedać siebie… drogo…

     Dobrowolne zostanie dawcą po śmierci, może pomóc w usprawnieniu kolejki, jaką ustawił NFZ. To możemy zrobić już bez ostateczności, które mogą nas postawić poza prawem. Kto jednak na tym skorzysta?? Ile kolejnych kanalii się na tym wzbogaci??…

    Warto dostrzegać pewne rzeczy i nie żyć  w przeświadczeniu, że jesteśmy lepsi od tych ,,desperatów’’…. Do wielu decyzji popchnie nas bieda, strach, beznadzieja, a na tym najwięcej zarobią mafijni pośrednicy mając nasze ciała za towary…

                                                                                            …o ustalonej cenie…