Nie pamiętam, ile razy temat zemsty zaprzątał mi głowę. Pojawiał się przy okazji różnorodnych zawirowań emocjonalnych i codziennych, życiowych okoliczności.

     Przez większość głośno potępiana, jednak w zakamarkach naszych prywatności i mrokach wewnętrznych tajemnic – obecna u każdego. Jeśli się mylę, proszę o krytykę – jednak uważam, że nie ma wśród nas nikogo, kto nigdy nie myślał o zemście, bądź jej nie dokonał. O zemście, można powiedzieć wiele. Zemsta zawiera w sobie wszystko. Jest w niej miłość, nienawiść, wrażliwość i niezmierzone oceany cierpliwości. Tak. Ona potrafi być cierpliwa. Jeśli nie najcierpliwsza…

    Oczyszcza naszą świadomość, pozwala zbliżyć się do sprawiedliwości. Wiąże się to czasem ze skrzywdzeniem obiektu naszej zemsty, ale czy niemoralnym i niesłusznym? Czy nie zasłużonym?

,,Zemsta jest rozkoszą Bogów’’ – mawiali Grecy – czy się mylili, trudno jednoznacznie wyrokować. Ciężko mi ocenić Boską rozkosz w chwili zemsty, jednak jakoś nie wierzę, w przyjemne i pozytywne samopoczucie, w takich momentach.

,,Zemsta jest słodka’’ – mawiali inni – tu nie mogę przytaknąć, bo dla mnie zemsta jest aktem, jeśli już koniecznym – to dość przykrym i ostatecznym.

     Znam takich, co mawiają, że jest ona oznaką słabości, braku argumentów, czy głupoty. W tym przypadku zdecydowanie się przeciwstawię, gdyż Zemsta czasem jest niezbędna. Konieczna i absolutnie potrzebna. Z zemstą nie jest prosta sprawa. Potrafi przesłonić cały świat. Umie odebrać smak życia, radość, satysfakcję. Najbardziej dotkliwe jej działanie jest chyba wtedy, kiedy zabiera nam spokój. Wtedy nie ma żartów. Trzeba działać – inaczej można zwariować. Co zatem robić? Tłumić ją? Zlekceważyć? Zdusić i wybaczyć. Pewnie w wielu przypadkach to prostsze i lepsze, jednak jest wiele sytuacji, gdzie zemsta powinna wymierzyć sprawiedliwość – jeśli świat jest na nią ślepy.

     Społeczeństwo prawa – radzi sobie ze złem poprzez wydawanie kar, adekwatnych do przewinienia. Pewnie ile wyroków, tylu niezadowolonych. Żyjemy w cywilizowanym świecie i ciężko po swojemu wymierzyć sprawiedliwość. Ustanowiliśmy pewne zasady, którym się podporządkowujemy. Ufamy w to, że inni postępują podobnie. Wierzymy niestety naiwnie, że jeśli my postępujemy zgodnie z prawem, dekalogiem, czy sumieniem – to współmieszkańcy tej planety, robią dokładnie tak samo. Wierzymy w to do czasu, kiedy nie zetkniemy się z czymś, co już na zawsze zmieni w nas postrzeganie prawdy i sprawiedliwości. Wierzymy w pewne rzeczy do momentu, kiedy ktoś, czy Coś brutalnie pozbawi nas poczucia bezpieczeństwa i prawości. Zmieni to nas dozgonnie i niejednokrotnie rzeczywistość pstryknie nas w nos. Zakpi z naszej naiwności i pokaże świat, w którym nie jesteśmy w stanie dojść sprawiedliwości. Świat, w którym zło się ukrywa, tłumaczy jakimiś niezrozumiałymi terminami, a czasem masowo popiera. Co wtedy nam pozostaje?? Co zrobić, kiedy nie jesteśmy w stanie pogodzić się z systemem i postawą otoczenia, na jakie jesteśmy skazani?? Wielu się poddaje. Dusi w sobie do końca życia urazy i przeklina krzywdzicieli, na czym świat stoi.

    Zemsta – odwet na osobie lub grupie za doznane wcześniej zło. Tak poucza Wikipedia. Krótko i na temat. Jasno i czytelnie. Doznałam zła, w odwecie pomoże mi zemsta. Ktoś mnie skrzywdził, chcę mu dać to samo. Czy jest to godne potępienia?? Zasługuje na krytykę?

    Stając do rozrachunku z życiem – ramię w ramię z zemstą – bierzemy pod uwagę konsekwencje czynów i odpowiedzialność za skutki, jakie przyniesie taka decyzja. Liczymy się z niezrozumieniem, czy odrzuceniem. Wiemy o tym, że stajemy przeciwko prawu, które nas zawiodło – czy słusznie, czy nie – to już sprawa bardzo indywidualna. Delikatna. Nietypowa. Bo dotyczy tylko nas i naszej wewnętrznej sprawiedliwości, jaką ugruntowaliśmy w sobie poprzez doświadczenia, obserwacje i odczucia.

    Niech będzie zatem, że jestem „mściwa”. Określenie to nie bardzo mi się podoba, brzmi wrogo i nieprzyjemnie. Trudno. Zdecydowanie jestem za tym, aby w pewnych przypadkach nie zakończyć Czegoś złego cichym „Nic się nie stało”. Choćbym i bardzo chciała, żeby w życiu chodziło tylko o takie porażki, jak nasze „murawowe” wystąpienia sportowych bohaterów – jest inaczej. Zdarzają się rzeczy straszne i potwornie niesprawiedliwe. Tuż obok. Za rogiem, za tamtym blokiem, za kolejną ulicą, na podwórku. Dotykają nas krzywdy, na jakie nie możemy pozwolić, a jeśli Państwo/ Rząd/ Sąd… pokazuje nam, że jest wobec pewnych czynów bezsilny i nie możemy liczyć na żadna pomoc – jestem za wymierzeniem sprawiedliwości, zgodnie z prawem ludzkim. Zgodnie z sumieniem i zgodnie ze złem, jakie zostało skierowane w naszą stronę.

    Niech każdy z nas zgodnie z własnym sumieniem i poczuciem sprawiedliwości postąpi słusznie i godnie. Jestem za poszanowaniem prywatności i bezpieczeństwa. Jestem jak najbardziej za chronieniem własnych osobistości i szacunkiem drugiego człowieka. W przypadku, kiedy ktoś decyduje się na złamanie tych najistotniejszych zasad, musi liczyć się z otrzymaniem tego samego.

    W sytuacji, kiedy ktoś, zabija dla korzyści majątkowych i zabiera ludzkie życie – nam najcenniejsze i najdroższe – jaka sprawiedliwa kara spotka go od wymiaru prawa. Jeśli ktoś nagminnie zdradza, napada na innych bez żadnych emocji, czy bestialsko znęca się nad dziećmi, czy innymi domownikami – jak go potraktować? Jak skarcić pedofila, który sięgnie po nasze dziecko? Jak bandytę, który nie cofnie się odebrać życia naszej drugiej połowie za portfel? Jak walczyć z przekupionymi prawnikami, policjantami, czy sędziami? Iść do nich na skargę, kiedy ktoś wysoko postawiony wykorzystuje swoją pozycję do niecnych celów? Ja jestem mściwa i jeśli ktoś zdecyduje się złamać zasady, ja też je złamię. Wiem to i nie schylę głowy, jeśli życie pozbawi mnie sprawiedliwości, jakiej oczekuje dla siebie i bliskich. Zemszczę się? Hmmm… sama nie wiem, czy to odpowiednie określenie. Bardziej wydaje mi się, że dojdę sprawiedliwości za zło, o które zdecydowanie nie prosiłam…

    Zrozumiem i poprę każdego człowieka, który w obronie własnego dziecka nie cofnie się przed niczym. Jeśli ktokolwiek odważy się dokonać gwałtu na małym, bezbronnym dziecku, obecność Pani Zemsty jest niezbędna. Pamiętam jak płakałam na ,,Wichrach namiętności’’ – kiedy Tristan tracił rodzinę. Popierałam działania Gladiatora, kibicując do końca jego bohaterskiej walce o sprawiedliwość. Kto z nas nie pamięta miłości Mathildy i „Leona Zawodowca”. Przedstawiony – filmowy świat, wydawał się prostszy i klarowniejszy w swoich racjach. Za zło i krzywdy odpłacało się tym samym. Za śmierć dawało się śmierć – niezależnie od wszystkiego. Wiele przemyśleń dostarczył mi polski film „Lincz”, który doskonale obrazuje bezradność prawa i lekceważenie zbrodni i okrucieństwa.

    Czasem sprawiedliwość stoi poza prawem i właściwym jest, Jej dochodzić…

                                                                          …Prawem Zemsty…